- ambasadorzy
- woda
Doskonała forma na drodze do sukcesu – fizjoterapeuci koszykarskiego Śląska mają na to receptę
Koszykarscy kibice mają powody do radości – Śląsk Wrocław znów ma szansę na złoto! Drużyna aspiruje do zdobycia 19. tytułu mistrza Polski, nawiązując do najpiękniejszych rozdziałów w historii klubu i legend, które do dziś budzą emocje wśród fanów. Zieliński, Tomczyk, Wójcik, Zyskowski, Kościuk, Szybilski, Miglinieks, McNaull, Gregov, Stelmahers, Adomaitis, a jeszcze wcześniej Zelig czy Williams – te nazwiska na zawsze pozostaną symbolem złotej ery wrocławskiego basketu. Teraz Śląsk ma szansę dopisać do tej listy kolejne sukcesy.
Ale zanim pojawi się medal, warto pamiętać o czymś, czego na co dzień nie widać: o ogromie pracy wykonywanej za kulisami. To nie tylko wysiłek samych zawodników, lecz także całego sztabu specjalistów, którzy czuwają nad ich zdrowiem i formą. Kluczową rolę odgrywają tu fizjoterapeuci – cisi bohaterowie, którzy pomagają zapobiegać kontuzjom, wspierają regenerację i w razie potrzeby prowadzą zawodników przez proces leczenia. Kontuzje są naturalną częścią sportowej rywalizacji, ale dzięki właściwym wskazówkom i profesjonalnemu podejściu można znacząco zmniejszyć ryzyko urazów i utrzymać drużynę w optymalnej dyspozycji. Fizjoterapeuci drużyny – Marcin Janusiak i Damian Odo – opowiadają, jak wygląda kulisy przygotowań do walki o złoto.
Sezon pełen wyzwań
Drużyna bije się o jak najlepsze miejsce przed fazą play-off i decydującą walką o medale, choć odczuwa już trudy sezonu. To już nie tylko gra w Polskiej Lidze Koszykówki, lecz także w europejskich rozgrywkach BKT EuroCup. Oznaczały one dla drużyny aż 18 dodatkowych spotkań. To także mnóstwo emocji i chwile chwały, bo Śląsk potrafił odnieść w tych rozgrywkach pięć zwycięstw.
Ten sezon jest pełen wyzwań dla koszykarskiego Śląska. Europejskie puchary wiązały się z wyczerpującymi podróżami po całym kontynencie, m.in. do Turcji, Hiszpanii czy Grecji. Mniej było wówczas czasu na codzienne treningi. Wrocławianie rozgrywali większość polskich meczów u siebie, żeby ograniczyć podróże, ale teraz – w końcówce sezonu – czeka ich więcej wyjazdów niż spotkań w domu.
Dlatego tak ważne staje się znalezienie równowagi między treningami a odpoczynkiem.
Wsparcie fizjoterapeutów Śląska
Fizjoterapeuci Śląska podkreślają, że odpowiednie nawodnienie to jedna z najprostszych, a jednocześnie najskuteczniejszych metod ochrony mięśni przed przeciążeniem. Woda działa również jak naturalny smar dla stawów i tkanek – jeśli jest jej za mało, rośnie tarcie, a to prosta droga do urazów. Dodatkowo, dobrze nawodnione mięśnie znacznie sprawniej się regenerują, bo woda pomaga usuwać produkty przemiany materii i dostarczać składniki odżywcze potrzebne do odbudowy. Dlatego najlepiej pić regularnie i małymi łykami. To fundament zdrowej, bezpiecznej i wydajnej pracy mięśni.
– Treningi naszych koszykarzy to intensywne sesje łączące ostre przygotowanie motoryczne, taktykę i doskonalenie techniki rzutowej. Zawodnicy spędzają na parkiecie oraz siłowni po kilka godzin dziennie, aby wypracować i utrzymać najwyższą formę meczową – podkreśla Marcin Janusiak, fizjoterapeuta zespołu, troszczący się na co dzień o gotowość fizyczną zawodników.
W tym procesie trzeba dbać o każdy szczegół. – Dlatego m.in. tak bardzo utożsamiamy się z kampanią #PijKranówkę. Ona świetnie przypomina, że woda to podstawowe paliwo dla pracujących mięśni, niezbędne do utrzymania wydolności i regulacji temperatury ciała. Gdy zawodnik zapomina o nawodnieniu, jego organizm błyskawicznie się przegrzewa. Pojawiają się bolesne skurcze, a koncentracja i szybkość reakcji drastycznie spadają – dodaje Damian Odo, drugi z klubowych fizjoterapeutów.
Jak wobec tego zawodnicy Ainārsa Bagatskisa radzą sobie z nawodnieniem w trakcie meczu i po nim? – Mecze są dynamiczne, wtedy piją wodę małymi łykami podczas każdej przerwy na żądanie, aby uniknąć uczucia ciężkości w żołądku. Z kolei po ostatnim gwizdku muszą wypić znacznie więcej, uzupełniając utracone płyny i minerały. To jest absolutnie kluczowe dla szybkiej regeneracji przed kolejnym starciem – podkreśla Damian Odo.
Zespół ciężko pracuje, by w decydującej części sezonu być w najlepszej formie.
Pozostaje nam czekać na efekty tej pracy i trzymać kciuki, że wiosną w Hali Stulecia znów zobaczymy złoto.


