- ambasadorzy
Przed nami wielka szansa. Rozmowa z Maciejem Materacem, kapitanem drużyny AMP futbolu
Każdy z zawodników AMP futbolu niesie ze sobą wyjątkową historię i stanowi źródło inspiracji. Razem tworzą zespół o ogromnej sile, który pod barwami AMP‑futbolowego Śląska Wrocław zamierza w tym roku walczyć nie tylko o mistrzostwo w Polsce, lecz także o podbój europejskich boisk.
Przed AMP‑futbolowym Śląskiem Wrocław historyczny moment. Już za kilka dni zespół uda się do Ankary, by pierwszy raz w dziejach klubu zadebiutować na europejskiej arenie. W ramach Ligi Europy Wrocławianie zmierzą się w grupie B z włoską Vicenzą oraz belgijskim Club Brugge, a stawką będzie awans do fazy pucharowej. O przygotowaniach do turnieju, presji debiutu, sile zespołu oraz codzienności AMP‑futbolistów rozmawiamy z 27‑letnim Maciejem Materacem, kapitanem i bramkarzem WKS-u Śląsk AMP Futbol.
Na dniach czeka Was podróż do Ankary i walka w grupie B Ligi Europy z włoską Vicenzą (23 kwietnia 2026 r.) oraz belgijskim Club Brugge (24 kwietnia 2026 r.). Czuć już, że zbliża się wielkie wydarzenie w dziejach klubu? – pytamy Macieja Materaca.
Na pewno historyczne, bo to nasz debiut na arenie międzynarodowej. Podobnie jak w piłce 11-osobowej, każdy klub chce tam być. My właśnie zaczynamy taką przygodę. A to dopiero nasz czwarty sezon rywalizacji.
Są jednak w Waszej drużynie tacy, co posmakowali już pucharów.
I to dosłownie, bo przecież jeden z naszych Marokańczyków, Mohcine Chrharh, przed rokiem wygrał Ligę Mistrzów EAFF z tureckim zespołem Alves Kablo (obecnie Baskent Ampute). W finale pokonali oni Wisłę Kraków 6:1, a Mohcine zdobył jedną z bramek. W zespole mamy czterech zawodników z Maroka, z czego dwóch brało wcześniej udział w tego typu prestiżowych turniejach i zna specyfikę rywalizacji na tym poziomie.
Pański kolega, Marcin Oleksy, mówił niedawno, że czuje w kościach, że sięgniecie w tym roku po potrójną koronę, tzn. wygracie Ligę Europy, mistrzostwo oraz Puchar Polski. Dziś już wiemy, że trójpaku nie będzie.
Niestety, styczniowy Puchar Polski zakończyliśmy na trzecim miejscu. Takie utarcie nosa może nam jednak dobrze zrobi. Teraz już wiemy, że nikt przed nami czerwonego dywanu nie rozłoży. Gdy chodzi o zawody ligowe, jesteśmy po pierwszym turnieju w Warszawie, gdzie odnieśliśmy dwa zwycięstwa (14:0 z Zawiszą Bydgoszcz, 3:0 ze Stalą Rzeszów – red.), ale przegraliśmy z Rekordem Futbol Bielsko-Biała 1:2, choć prowadziliśmy przez większą część meczu. Zaangażowanym trzeba być do końcowego gwizdka.
Znacie bliżej swoich rywali z Ankary?
Liga włoska gra podobnym systemem jak nasza, rywalizując przez jeden weekend w miesiącu. Na temat Belgów za dużo nie wiemy, poza tym, że nie ma tam tyle zespołów, co u nas. Jeśli chodzi o poziom reprezentacyjny, polska narodowa drużyna gra obecnie w dywizji A, belgijska w niższej. Jednak w sporcie wszystko weryfikuje boisko, więc do każdego pochodzimy z pokorą i patrzymy głównie na siebie. Chcemy przywieźć do Wrocławia puchar za Ligę Europy. Wierzę, że wygramy tę grupę i dostaniemy się do fazy pucharowej, a z Turkami (Baskent Ampute) spotkamy się dopiero w finale. To świetni zawodnicy, a Ömer Güleryüz podpisał kontrakt na ten sezon z Wisłą Kraków. Jest mistrzem Europy i świata, na obu turniejach sięgał też po koronę króla strzelców. Mówi się o nim, że to najlepszy AMP-futbolista świata i pewnie tak jest, bo to przecież sukcesy definiują sportowca. A on jest rzeczywiście przekozakiem.
Część kibiców piłki nożnej pewnie nie zdaje sobie sprawy, że Wasze treningi wyglądają nieco inaczej niż w tradycyjnym futbolu. Że na co dzień mieszkacie w różnych regionach Polski, a nawet świata, spotykając się głównie przy okazji turniejów.
Tak wygląda rzeczywistość, choć teraz wybieramy się akurat na pięciodniowe zgrupowanie na Polanę Jakuszycką, a tamtejsze Dolnośląskie Centrum Sportu jest naszym sponsorem. Będziemy tam w pełnym składzie, co nie jest jednak regułą. Przed pierwszym turniejem ligowym zabrakło na podobnym zgrupowaniu chłopaków z Maroka. Mieli akurat ramadan i nie było sensu ich ciągać. Dlatego też nie dramatyzujemy, że pogubiliśmy w Warszawie punkty, bo inni też pogubili. Przed nami jeszcze pięć ligowych turniejów, najbliższy w Poznaniu, gdzie zagramy m.in. z Wisłą Kraków.
Musicie zatem sporo trenować indywidualnie. Wasz marokański trener, Otmane Ennajmi, też jest w ten proces zaangażowany, bo opracowuje system rozwoju fizycznego AMP-futbolistów.
To prawda, zajmuje się nauką o sporcie i pracuje m.in. nad optymalizacją oraz wydajnością treningu. A my rzeczywiście, na co dzień, ćwiczymy głównie indywidualnie. Chodzę na siłownię, mam typowo piłkarskie zajęcia, a dodatkowo pobieram indywidualne lekcje bramkarskie z Maciejem Foltynem, futsalowcem.
Przeglądając składy polskich drużyn można dostrzec wiele zagranicznych nazwisk. Obecność obcokrajowców w naszych klubach AMP-futbolowych to już standard?
Chyba już każdy klub ich ma. Jednocześnie na boisku może przebywać po dwóch obcokrajowców w każdej drużynie. Wcześniej ten limit wynosił trzech graczy na zespół. Natomiast do meczu klub może zgłosić więcej zagranicznych zawodników, nawet pięciu. Wtedy trzeba nimi rotować. W Śląsku mamy czterech Marokańczyków i trenera z tego kraju. Pozostali gracze to Polacy.
Niezwykłą popularność dał dyscyplinie gol Marcina Oleksego, który w 2023 roku podczas gali Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA) w Paryżu odebrał nagrodę FIFA Puskás Award za Bramkę Roku, pokonując w finale plebiscytu Francuza Dimitrija Payeta oraz Brazylijczyka Richarlisona, gwiazdy światowego futbolu 11-osobowego. Tego gola nożycami strzelił w 2022 roku w meczu jego Warty Poznań ze Stalą Rzeszów. Dziś Oleksy jest już graczem Śląska, ale rozumiem, że podobne gole wciąż padają na Waszych meczach i treningach. W lipcu 2025 roku przepięknego gola strzelił także młody Łukasz Mazurowski.
Ten jego gol wygenerował naprawdę świetne zasięgi na tik-toku. Skończyło się na około dwóch milionach wyświetleń. Nawet próbowano sugerować, że stworzyliśmy to wideo w AI, bo po golu Łukasz odrzucił kule i zaczął biec na dwóch nogach. Jednak ci, co znają Łukasza, wiedzą, że nie ma stopy, ale biegać na obu nogach rzeczywiście może.
Czyli kamera musi teraz być na wszystkich Waszych meczach. Bo potrafią dziać się na nich cuda.
Muszę przyznać, że od czasu jak zacząłem grać przed kilkoma laty w Śląsku, organizacja rozgrywek bardzo poszła do przodu. Wszystko jest nagrywane, są powtórki, pełen profesjonalizm. Mało tego, my jako pierwsi, w AMP futbolu, wprowadziliśmy w Polsce system VAR, czyli wideoweryfikacji. Ujęcia mamy z przeróżnych kamer, sam byłem zdziwiony, że tak ich dużo w ORLEN AMP Futbol Ekstraklasie (to w tym sezonie oficjalna nazwa krajowych rozgrywek – red.).
Każdy z Was, zawodników, to historia na książkę albo przynajmniej jej rozdział. Pańska różni się jednak od perypetii kolegów. Bo w Pana przypadku nic się nie zmieniło od urodzenia.
To prawda, urodziłem się bez przedramienia. Nie uległem żadnemu wypadkowi, jak wielu moich kolegów.
Rozumiem, że jako chłopak grywał Pan na podwórkach. A kluby? Były dla Pana zamknięte z powodu tej niedogodności?
W wieku orlika i juniora lubiłem być bramkarzem. Grałem w MSP Rataje, był taki klub w Oleśnicy, jednak tam nie chcieli, bym stał między słupkami. Więc zostałem zawodnikiem z pola i grałem tam ponad dziesięć lat. Gdy klub zamknięto, nie chciałem już występować w AP Oleśnica, wolałem grać na podwórku. Pokręciłem się jeszcze później w regionalnych klubach klasy B, a od pięciu lat jestem zawodnikiem Śląska i jego kapitanem. Z tego pierwszego zaciągu zostałem w sumie tylko ja, prezes Sebastian Bednarz i kierownik drużyny Rafał Krzyszkowski. Poza tym wszyscy zawodnicy są nowi.
W AMP futbolu również liczy się aktualna kondycja sportowa, dlatego czasem konieczne jest dokonanie zmian w składzie na rzecz zawodników będących w lepszej formie?
Gdy ktoś czuje, że nie ma dla niego miejsca, by włączyć się do walki o nasze cele, to z czasem sam odchodzi, szukając dla siebie nowej przestrzeni i nowych możliwości. Tak było choćby z Marcinem Lenartem, który odszedł do Warty Poznań i teraz gra po 40 minut w meczu, od dechy do dechy. To naturalna kolej rzeczy.
Naturalne jest również, że każdy z Was na co dzień pracuje. Pan czym się zajmuje?
Pracuję na produkcji w oleśnickiej lakierni proszkowej. Mam trochę inne zadania niż produkcyjne, ale trzeba iść do pracy pięć razy w tygodni na siedem godzin. Normalne życie. Choć, dla przykładu, AMP-futbolowa liga turecka rozwinęła się do tego stopnia, że dziś jest już dla niektórych pracą. Tam rozgrywki przypominają normalną ligę futbolu 11-osobowego. Nie rozgrywa się turniejów raz na miesiąc, lecz co weekend jeden mecz, u siebie albo na wyjeździe.
W Waszej drużynie była też do niedawna dziewczyna, Wiktoria Stróżna.
Nie tylko była, i to od samego początku sekcji, ale też strzeliła dwie bramki w ligowych turniejach. Odeszła jednak, bo zaczyna się tworzyć AMP-futbolowe życie w żeńskim wydaniu. Właśnie powstały dwie pierwsze drużyny: Furia Warszawa i Warta Poznań Kobiety, a więc dziewczyny rozgrywają już swoje mecze sparingowe. Oby ten temat dalej się rozwijał.
Pańskie sportowe marzenie?
Zdobyć w tym roku mistrzostwo Polski i Ligę Europy.
A pozasportowe?
Być zdrowym. Bo już napotkały mnie pewne problemy, gdy przeskoczyła mi rzepka w kolanie podczas spotkania sparingowego i wyłączyła z gry na dwa miesiące.
Życzę zatem dużo zdrowia i niech na Waszych meczach będzie ogień.
Jest! Warto sprawdzić. Jest gorąco, dlatego pijemy kranówkę. #PijKranówkę!

Śląsk Wrocław AMP Futbol to srebrny (2025) i brązowy (2024) medalista mistrzostw Polski. W tym roku zespół stawia sobie ambitny cel: przerwać dominację Wisły Kraków i sięgnąć po tytuł mistrzowski. Przed drużyną jeszcze pięć turniejów ligowych:
- w Poznaniu (30-31 maja),
- w Krakowie (27-28 czerwca),
- we Wrocławiu (22-23 sierpnia),
- w Rzeszowie (12-13 września),
- w Bydgoszczy (26-27 września).
Szkoleniowcem zespołu jest Otmane Ennajmi, który z reprezentacją Maroka wywalczył m.in. piąte miejsce na Mistrzostwach Świata w Turcji (2022) oraz drugie w Pucharze Afryki (Egipt 2024).
W barwach Śląska regularnie wyróżnia się również Ilyass Sbiyaa, dwukrotny laureat nagrody dla najlepszego obcokrajowca PZU AMP Futbol Ekstraklasy (2024 i 2025).
