- ambasadorzy
Pasmo sukcesów! Floreciści Wrocławianie podbijają świat
Ostatnie dni to pasmo sukcesów florecistów Klubu Szermierczego Wrocławianie, ambasadorów projektu #PijKranówkę. Andrzej Rządkowski odniósł życiowy sukces w Szanghaju, weterani – we francuckim Cognac, natomiast Leszek Rajski był o krok od zwycięstwa w Warszawie.
Andrzej Rządkowski to nasz olimpijczyk z Paryża (2024), który udowodnił, że sport na najwyższym poziomie można z powodzeniem łączyć ze studiami prawniczymi. Jego ojciec, Marek, związany był ze sportami walki – był pięściarzem wrocławskiej Gwardii. Andrzej natomiast od najmłodszych lat poświęcił się szermierce.
A teraz gratulujemy mu życiowego sukcesu – zajęcia drugiego miejsca w zawodach Pucharu Świata Grand Prix w Szanghaju (15-17.05.2026). O skali trudności rywalizacji najlepiej świadczy fakt, że wzięło w niej udział aż 233 florecistów z całego świata.
Rządkowski imponował formą w eliminacjach, pokonując m.in. zawodników z Brazylii i Tajlandii. Następnie rozprawił się z Koreańczykiem Lee (15:11), Włochem Filippim (15:13), Amerykaninem Massialasem (15:9), ponownie z reprezentantem Korei Seo (15:9), a w półfinale z Włochem Martinim (15:13). Dopiero w finale lepszy okazał się Rosjanin Kirył Borodaczew, który zwyciężył 15:9.
Tym bardziej docenić należy jego waleczność – dotychczas największym sukcesem 29-letniego Rządkowskiego w zawodach Pucharu Świata była ósma lokata.
Tymczasem dzięki naszemu ambasadorowi kampania #PijKranówkę dotarła daleko poza Europę – aż do Chin, pokazując, że odwiedzając Wrocław, bez obaw możesz napić się wody prosto z kranu, bo dbamy o jej najwyższą jakość. Tym bardziej cieszą nas sukcesy osiągane na tak wysokim, światowym poziomie.
Nie dał posędziować rodakowi
Co ciekawe, Wrocławianin walczył w Szanghaju jako jedyny z Biało-Czerwonych. Inni rywalizowali w tym samym czasie w zawodach z cyklu Pucharu Polski, rozgrywanych w Warszawie.
– Andrzej poleciał tam na koszt klubu, a nie Polskiego Związku Szermierczego. I to mu chyba pomogło, bo nie czuł żadnej presji, że musi. Walczył spokojnie i mądrze – podkreśla Krzysztof Głowacki, trener Klubu Szermierczego Wrocławianie. – Po drodze pokonał całą plejadę świetnych zawodników z Amerykaninem Massialasem. W czasie finału był już trochę zmęczony i Borodaczew okazał się o wiele szybszy. To lider klasyfikacji FIE (Fédération Internationale d’Escrime – Międzynarodowa Federacja Szermierki) – dodaje.
Choć na planszy walczył w Chinach tylko jeden Polak, to Wrocławianie mieli tam swojego drugiego reprezentanta. W roli arbitra międzynarodowego udał się do Szanghaju Michał Dul.
– Żartował, że Andrzej odebrał mu finał, ponieważ Michał był wyznaczony do sędziowania walki finałowej. Gdy się jednak okazało, że zawalczy w niej Polak, musiała nastąpić zmiana – zdradza kulisy imprezy Krzysztof Głowacki. Takie są bowiem zasady, że nie można sędziować walki z udziałem rodaka.
Sukcesy weteranów
Równocześnie wyjątkowe chwile przeżywali również nasi weterani, którzy we francuskim Cognac (17.05.2026) sięgnęli po tytuł drużynowych mistrzów Europy. Polacy wystąpili w składzie: Tomasz Ciepły, Tomasz Kończyło, Sławomir Mocek, Daniel Przystajko oraz Paweł Szumielewicz. W rywalizacji wzięło udział dwanaście reprezentacji narodowych, a biało-czerwoni pewnie zwyciężyli w fazie grupowej, pokonując Hiszpanię (45:32), Holandię (45:9) oraz Wielką Brytanię (45:25). W ćwierćfinale na ich drodze stanęli Ukraińcy, jednak i tym razem lepsi okazali się Polacy, wygrywając 45:31. Półfinał przyniósł efektowne zwycięstwo nad Niemcami (45:20), a w wielkim finale nasi zawodnicy stoczyli zacięty i emocjonujący bój z gospodarzami – Francuzami, triumfując 45:42.
W zwycięskiej drużynie znalazł się reprezentant Wrocławian – Paweł Szumielewicz, choć akcentów z Wrocławia było więcej.
– Paweł, a także Tomek Kończyło i Daniel Przystajko to absolwenci Szermierczej Sportowej Szkoły Podstawowej nr 85 im. prof. Mariana Suskiego we Wrocławiu (ul. Traugutta 37) – przypomina trener Głowacki.
Po zwycięstwie dumnie mogli świętować w jednej z francuskich restauracji lub hoteli, gdzie serwowanie kranówki do stołu jest standardem. Tym bardziej cieszy nas fakt, że wrocławianie pokazali naszą kampanią, że w Polsce również nie pozostajemy w tyle.
Nie ustępuje pola!
Powody do radości miał także w miniony weekend niespełna 43-letni Leszek Rajski, który nie ustępuje pola młodszym kolegom. W gronie 76 uczestników rozegranego w stolicy 16 maja 2026 roku IV Pucharu Polski zajął drugie miejsce. Walczył znakomicie, wygrywając kolejne pojedynki – zarówno z wyraźną przewagą, jak i po zaciętych starciach. Dopiero w finale lepszy okazał się 26-letni torunianin i olimpijczyk z Paryża, Jan Jurkiewicz, który zwyciężył 15:4.







