- ambasadorzy
- woda
Półmaraton a picie kranówki. Dr Szczepan Dolny obala mity
Niedawno byliśmy świadkami 12. Tarczyński Nocnego Wrocław Półmaratonu. Każdy z uczestników biegu otrzymał wcześniej bogato wyposażony pakiet startowy, a na trasie czekała na nich nasza wrocławska kranówka, izotoniki oraz drobne przekąski węglowodanowe. Przy tego typu biegach zdarza się, że niektórzy narzekają na problemy żołądkowe. Skąd tego typu dolegliwości? Czy to kwestia źle dobranych posiłków, a może jednak czegoś zupełnie innego? Czasami uczestnicy łączyli je z piciem kranówki. Czy słusznie?
– Ja tego absolutnie nie kupuję – podkreśla dr Szczepan Dolny z Fundacji Twój Lekarz, który postara się nam wyjaśnić, z medycznego punktu widzenia, co dzieje się z organizmem podczas takiego biegu. W poprzedniej rozmowie poznaliśmy Pana doktora jako osobę zaangażowaną w aktywność sportową, w tym również bieganie. Wspólnie obalimy mity, które krążą wokół kranówki.
Skąd, Panie Doktorze, pojawiające się problemy żołądkowe w czasie biegania maratonów czy półmaratonów? – pytamy Szczepana Dolnego.
Jest kilka czynników, które generują zaburzenia układu pokarmowego w trakcie wysiłku. Otóż mamy dwa układy działające przeciwstawnie – parasympatyczny (inaczej przywspółczulny) i sympatyczny (współczulny). Pierwszy odpowiada za wszystkie podstawowe mechanizmy naszego organizmu. Gdy jesteśmy w sytuacji stabilnej, a więc kiedy jesteśmy spokojni i mamy niskie tętno, podobnie jak oddech.
Z kolei układ sympatyczny, odpowiada za mobilizację organizmu, szczególnie w sytuacjach stresowych. Za dylemat – walka albo ucieczka. Bieg w półmaratonie również jest stresem dla naszego organizmu, dlatego wtedy uaktywnia się układ sympatyczny. Mamy przyspieszone bicie serca, wspomaganie wymiany gazowej czy lepsze ukrwienie mięśni. Aby te mięśnie były prawidłowo ukrwione i gotowe do działania, to zaczyna wyłączać się układ pokarmowy. Dlatego problemy żołądkowo-jelitowe w takiej sytuacji są czymś naturalnym.
Mamy teraz na rynku dostępnych wiele „nowoczesnych wynalazków” jak: żele/izotoniki itp.? Czy są one dobre dla naszego organizmu w czasie biegu?
No właśnie. Mamy różne preparaty, które uczestnicy takich długich, wymagających biegów stosują. O ile izotoniki są delikatniejsze w działaniu, o tyle żele już mniej, ze względu na wysoką zawartość węglowodanów.
Czy możemy je jeść w takim razie w trakcie biegu?
Możemy, ale należy pamiętać o jednym, że sportowcy szykujący się do maratonów czy półmaratonów ćwiczą nie tylko mięśnie, ale również układ pokarmowy. Dlatego jedzą podczas treningu, żeby nauczyć się trawić w trakcie wysiłku. Zatem również na treningach stosują swoje żele, by przyzwyczaić układ pokarmowy do działania w sytuacjach stresowych. I kolejna ważna kwestia – ludzie często eksperymentują w trakcie zawodów, stosując np. żele innej firmy niż wcześniej, które nie są przez nich sprawdzone. A wcześniej przyzwyczaili organizm do czegoś innego. To również może wygenerować zaburzenia.
Wróćmy do Wrocławskiego Nocnego Półmaratonu. Spotkaliśmy się z relacjami uczestników, że mieli problemy żołądkowe, bo chyba „przedobrzyli”. Myśląc przez cały dzień o wieczornym starcie, by niczego nie zabrakło organizmowi, dużo pili i dużo jedli przed startem. To w połączeniu z kolejnymi płynami i pokarmami przyjmowanymi na trasie, a także z wysiłkiem i ze stresem mogło dać efekt odwrotny od oczekiwanego?
Zgadza się. To również mogło się przyczynić do zaburzeń. Poza tym nocne bieganie ma też związek z zegarem biologicznym. Wieczór, noc to czas na regenerację organizmu i odpoczynek, a bieg dodatkowo utrudnia trawienie w godzinach późno-wieczornych. Często nie jesteśmy w stanie tego przezwyciężyć. Choć nie jestem ani fizjologiem sportowym, ani profesjonalnym trenerem, niemniej z tego, co pamiętam, istnieje zasada, że w przypadku maratonu powinniśmy się nawadniać co 20, 40 minut, ale przyjmując niewielkie ilości płynu, po 200-300 mililitrów. Bardzo istotne jest również to, by spożywając żele popijać je wodą, a nie izotonikiem, ponieważ to dodatkowe węglowodany. Zresztą, jeśli bieg trwa około dwóch godzin, to jesteśmy w stanie wytrzymać nawet bez picia.
A czy Pan biegł w jakimś półmaratonie, a może nawet maratonie?
Moje doświadczenie z półmaratonami nie jest wielkie. Przebiegłem tylko jeden, ale jeden z trudniejszych, bo Półmaraton Ślężański, po górach. Biegłem z własną wodą w kamizelce, a w czasie całego dystansu przyjąłem w sumie może 500 mililitrów płynu i to w zupełności wystarczyło.
Ale przecież każdy organizm jest inny.
Właśnie. Dla mnie nie jest żadnym problemem, by w czasie dłuższego biegu przejść po prostu z metabolizmu węglowodanowego w metabolizm tłuszczowy i w ten sposób pobierać energię. Zatem mogę przez dłuższy czas nie jeść i nie będę odczuwał spadku mocy. U innych może się jednak pojawić tzw. „ściana”. Układ sercowo-naczyniowy nadal jest gotowy do działania, ale mięśnie już odmawiają posłuszeństwa. Moja fizjologia jest nieco inna i nie muszę dostarczać organizmowi węglowodanów. Gdy chodzi o maratony, sytuacja jest już nieco inna. Ponieważ bardziej się pocimy, powinniśmy nie tylko więcej pić, ale i uzupełniać elektrolity. W tym wypadku nawadnianie odgrywa dodatkową rolę, bo pełni również funkcję transportową.
Mam znajomych, którzy uprawiają sport ekstremalny, rywalizują w triathlonowym ironmanie, i oni mówią, że problemy żołądkowo-jelitowe są tam standardem. Koleżanka startowała nawet w słynnym iron manie w Kona na Hawajach. To dziesięć godzin wysiłku. Najpierw pływanie i jazda na rowerze, a na koniec jeszcze maraton do przebiegnięcia. I tam również ludzie zmagali się z podobnymi problemami.
Zatem, reasumując, teoria o trefnej kranówce jest w mojej ocenie mocno naciągana. Gdyby rzeczywiście był jakiś problem, to odczulibyśmy go na co dzień, a nie tylko w trakcie półmaratonowej rywalizacji. Dlatego na koniec dodam, że zachęcam bardzo do regularnego uprawiania sportu, bo dzięki temu możemy zyskać naprawdę dużo dla zdrowia, ochronę dla stawów i układu kostnego. Tego dowodzą badania. To nieprawda, że np. bieganie niszczy stawy kolanowe. Powtórzę, uprawianie sportu działa ochronnie. Choć, oczywiście, jeśli ciężko trenujemy, to i równie „ciężko” powinniśmy odpoczywać. Bo, jak już mówiliśmy wcześniej, sport jest zdrowy, ale to dawka może uczynić ze zdrowych rzeczy truciznę.

dr Szczepan Dolny