Fundacja Promocji Zdrowia – Twój Lekarz, a w tle rekord Guinessa

kranówka w szklance

Fundacja Promocji Zdrowia – Twój Lekarz – edukuje zdrowotnie i propaguje rzetelną wiedzę medyczną. Skoro promocja zdrowia, to oczywista jest także promocja wrocławskiej wody z kranu. Ambasador kampanii #PijKranówkę wie o czym mówi, bo propaguje to co sprawdzone i naukowo potwierdzone.

Fundacja, założona przez Dariusza Literę szerzy wiedzę przez różne platformy przekazu, skupiając się jednak na przestrzeni mediów społecznościowych. Dementuje mity krążące w Internecie, bo to właśnie w sieci znaleźć można najwięcej fałszywych informacji, nie raz szkodliwych dla zdrowia, niepopartych naukowymi badaniami i medyczną wiedzą, czasem wręcz z zakresu pseudonaukowych teorii.

Dzięki współpracy z medycznymi ekspertami Fundacja pomaga pacjentom docierać do wartościowych informacji, a także do wiedzy opartej na lekarskiej praktyce i wieloletnim doświadczeniu. Warto zajrzeć na stronę www.promocjazdrowia.org.pl, gdzie promowane są zachowania prozdrowotne. To m.in. organizacja zajęć edukacyjnych i warsztaty w zakresie ochrony zdrowia oraz profilaktyki medycznej. Co istotne, projekty skierowane są do wszystkich grup wiekowych, od najmłodszych, aż po seniorów.

Dzięki popularnemu podcastowi „CO NA TO TWÓJ LEKARZ? O ZDROWIU W PRZYSTĘPNY SPOSÓB.” specjaliści różnych dziedzin medycyny docierają do pacjentów z wartościową wiedzą opartą na praktyce i doświadczeniu. Znajdziecie tam odpowiedzi na nurtujące Was pytania, które czasem trudno zadać. Tu nie ma niewłaściwych pytań, bo zdrowie wymaga nie tylko fachowej wiedzy, ale także szczerości i otwartości.

Gośćmi podcastu są lekarze specjaliści z wieloletnim doświadczeniem. Należy jednak pamiętać, że nawet najciekawsze słuchowisko nie zastąpi wizyty u lekarza, zwłaszcza gdy obserwujemy u siebie jakieś niepokojące objawy.

Na stronie Fundacji znajdziecie m.in. podcasty na tematy: „Co to zaćma”, „Zespół suchego oka”, „Alergia krok po kroku. Od objawów do leczenia.”, a także „Od czego zacząć zmianę stylu życia, by odchudzanie miało sens.” Powstał również podcast w serii „Twój lekarz radzi” o prawidłowym nawodnieniu we współpracy z kampanią #PijKranówkę. O piciu wody i o tym jak wpływa na nasze zdrowie w rozmowie z redaktorem Dariuszem Literą opowiada dr Szczepan Dolny, specjalista medycyny stylu życia.

Polecamy Waszej uwadze podcast, w którym doktor omawia temat nawodnienia z medycznego punktu widzenia. Można w nim dowiedzieć się, jak nawodnienie wpływa m.in. na cukrzycę, gospodarkę hormonalną, ciśnienie, termoregulację, proces redukcji masy ciała oraz wiele innych aspektów zdrowia. Poruszony zostaje również temat płynów, które wbrew powszechnemu przekonaniu nie nawadniają, lecz mogą prowadzić do odwodnienia. W odcinkach podcastów omówione są także konsekwencje zdrowotne przewlekłego odwodnienia oraz praktyczne wskazówki dotyczące prawidłowego nawodnienia i picia wody z kranu. Wszystkie 6 odcinków podcastu „Twój Lekarz Radzi – Pij Kranówkę” znajdziesz >TUTAJ<.

Ciekawostka:

Czy wiecie, kim jest prowadzący, a jednocześnie założyciel Fundacji Twój Lekarz? Dariusz Litera – doświadczony radiowiec z ponad dwudziestoletnim stażem, znany z dociekliwości i zadawania trudnych pytań. Nie wszyscy pamiętają, że we wrześniu 2000 roku Dariusz Litera wraz z Markiem Obszarnym podjął się wyjątkowego wyzwania: wspólnie poprowadzili najdłuższą na świecie audycję radiową na żywo, trwającą 93 godziny i 10 minut. Wydarzenie odbyło się w specjalnym mobilnym studiu ustawionym na wrocławskim Rynku, skąd program był nadawany bez przerwy. Ten imponujący wynik został później uznany przez Księgę Rekordów Guinnessa jako rekord w kategorii najdłużej prowadzonego programu radiowego na żywo.

Leszek Rajski pasjonat szermierki, promotor wrocławskiej kranówki

Szermierze Wrocławianie MPWiK #PijKranówkę

Gdy nadejdzie czas kolejnych letnich igrzysk olimpijskich, w Los Angeles (2028), Leszek Rajski, florecista Klubu Szermierczego Wrocławianie, będzie sobie liczył niespełna 45 lat. Nie przeszkadza mu to jednak, by marzyć i planować udział w tej imprezie. Bo choć jest medalistą mistrzostw Europy, a także multichampionem mistrzostw Polski, to igrzyska pozostają w jego pięknym CV jedynym niezrealizowanym celem. Rajski ma jednak swój sekret, który wspiera jego sportową długowieczność i wydłuża czas spędzony na planszy w dobrej formie. To… wrocławska kranówka. Zapraszamy na wywiad z florecistą.

Jak się zaczęła Twoja przygoda z floretem? – pytamy Leszka Rajskiego, kluczową postać Wrocławian, ambasadorów projektu #PijKranówkę.

W Tarnowie, skąd pochodzę. Nie będę oryginalny – mój rodzinny dom graniczył płot w płot ze szkołą, gdzie prowadzono zajęcia szermierki. Pierwsze dwa lata to była typowa ogólnorozwojówka, a później zaczęła się większa specjalizacja. Najpierw pod okiem Mariana Kocika, a następnie z trener Marią Burnagiel, która doprowadziła mnie do startu w mistrzostwach świata kadetów w South Bend (USA). To była moja pierwsza międzynarodowa impreza rangi mistrzowskiej, bodajże 2000 rok. Zdobyłem też m.in. brązowy medal mistrzostw Polski do lat 15 i drugie miejsce w Challenge Vitti, dziś znanym jako Challenge Wratislavia (rozgrywana we Wrocławiu największa szermiercza impreza dla dzieci – red.). Problem polegał na tym, że w końcu w Pałacu Młodzieży Tarnów zostałem sam w swojej kategorii wiekowej. Szkoda było jednak rezygnować. Mieliśmy dobre relacje z trenerem Krzysztofem Głowackim z Wrocławia, nasze kluby się przyjaźniły, jeździliśmy na wspólne obozy. Stąd przeprowadzka na Dolny Śląsk, choć pod uwagę brałem też Warszawę.

Możesz wskazać zespół cech, które są najbardziej przydatne na planszy?

Konsekwencja i dyscyplina. Natomiast przeszkadzają pośpiech i brak cierpliwości. Zwłaszcza dziś młodzież stała się bardzo niecierpliwa. Od razu chciałaby mieć wyniki małym nakładem pracy. A to trzeba poświęcić czas, zaangażowanie i iść do przodu małymi kroczkami. Przy wsparciu najbliższych, bo to także jest niesamowicie ważne. Chodzi o to, by trening przerodził się z czasem w pasję i by sprawiał przyjemność. Najważniejsze to umieć przeczekać pasmo słabszych wyników, które także mogą nadejść. Ja na swoją pierwszą dużą imprezę w seniorskiej kategorii pojechałem dopiero jako 27-latek. Na mistrzostwa Europy do Lipska.

A dziś jesteś trzykrotnym medalistą mistrzostw Europy, a także multimedalistą mistrzostw kraju z siedmioma tytułami indywidualnymi i aż trzynastoma wywalczonymi z drużyną Wrocławian. Brakuje Ci czegoś w CV?

Igrzysk olimpijskich. Dlatego po ostatnich w Paryżu podjąłem decyzję, że powalczę o kolejne.

Takiej odpowiedzi się spodziewałem. Do Paryża nie poleciałeś w dość kontrowersyjnych okolicznościach, mimo świetnej dyspozycji.

Pewnie, że żałuję, ale nie mam pretensji do całego świata. Gdy w listopadzie 2023 roku Polski Związek Szermierczy ogłosił regulamin kwalifikacji, my, zawodnicy z kadry, w zasadzie zaakceptowaliśmy reguły gry bez żadnego sprzeciwu. Inna sprawa, czy to zasadne, by już pół roku przed docelową imprezą kończyć krajowe eliminacje. Temat do dyskusji, bo w pół roku z formą można przecież zrobić wszystko. A ja dyspozycję osiągnąłem wtedy wybitną, na mistrzostwach Europy wszedłem do ósemki, przegrywając z późniejszym złotym medalistą 14:15. Ta walka do dziś śni mi się po nocach. Zdobyłem też wtedy złoto mistrzostw Polski, a i na zawodach z cyklu Pucharu Świata zajmowałem wysokie lokaty. Zatem forma na docelową imprezę przyszła, tylko że nie dostałem imiennej kwalifikacji.

W światowej czołówce floretu jesteś jedynym takim rodzynkiem po czterdziestce?

Tak, ale w szpadzie są dziewczyny jeszcze starsze i prezentują świetny poziom. Zatem dalej będę zbierał doświadczenie, którego nie da się kupić. Jeśli zdrowie dopisze, a motorycznie jestem mocny, to przy wsparciu rodziny – żony i dzieci – wszystko się może zdarzyć.

Jaka jest wobec tego Twoja recepta na długowieczność w sporcie?

Jestem szczęściarzem, że mogę robić to, co lubię. Szermierka to moja pasja i adrenalina. Cała rodzina wciągnęła się w ten świat. Synek i córeczka też już trenują we Wrocławianach. Tym żyjemy!

Dlaczego wybrałeś wrocławską kranówkę, dbając o nawodnienie?

Bo jest bogata w minerały takie jak wapń i magnez, co dla sportowców ma istotne znaczenie. Jej naturalny skład mineralny sprawia, że to bardzo dobra alternatywa dla wody butelkowanej. Podczas eliminacji wypijam trzy litry, a to jest sześć walk plus rozgrzewka. Zostałem nauczony, że gdy w trakcie zawodów pojawia się pragnienie, to jest już za późno. Dlatego na bieżąco staram się uzupełniać poziom płynów. Bo jeśli pojawią się skurcze, osłabienie, to one bardzo rozpraszają. Można przegrać walkę przez procesy, na które mamy wpływ, a tego należy unikać. Dlatego dbam zawczasu o nawodnienie i suplementację. Dzięki akcji #PijKranówkę możemy też się pokazać z dobrej strony jako klub i promować szermierkę.

Twój trener, Krzysztof Głowacki, też jest egzemplarzem nie do zdarcia. Ma już 84 lata. Wciąż daje wyczerpujące lekcje?

Tak. Dlatego trenerowi należy się wielki szacunek i podziw. Ja po takiej lekcji schodzę zlany potem, ale wiem, że znów wykonaliśmy kawał świetnej roboty. Plansza szermiercza ma czternaście metrów długości, to jest cały czas gonitwa przód, tył, a trener daje radę. W formie trzyma go również zarządzanie całym klubem, to pasjonat.

Czyli Twój typowy dzień to nadal głównie koncentracja na obowiązkach zawodniczych?

Prowadzimy też rodzinną działalność. Żona jest grafikiem i absolwentką Akademii Sztuk Pięknych, ma swoje studio projektów, pracownię kreatywnego rozwoju. Działamy na wielu płaszczyznach, również na styku sportu, projektując medale czy statuetki. A więc do godz. 15 staram się pomagać w ten sposób, a później wyruszam do klubu, gdzie najpierw prowadzę zajęcia z dziećmi jako trener, a następnie mam swój trening. Często też wyjeżdżam na zgrupowania kadry.

Szermierka jest dziś w pełni bezpiecznym sportem?

Tak, bo aspekt bezpieczeństwa jest na pierwszym miejscu. Nasze stroje mają domieszkę kevlaru, czyli materiału używanego w kamizelkach kuloodpornych. Dlatego od dłuższego czasu nie było żadnych wypadków, a w dawnych latach zdarzały się nawet śmiertelne. Poza tym stroje są cały czas ulepszane. Producenci wprowadzają nowinki, by ubiór był lżejszy i bardziej elastyczny. Zatem tu wszystko idzie z duchem czasu. Jedyny minus – ceny kling są coraz droższe, a sprzęt szybko się zużywa.

Czy spotkał Ciebie w karierze jakiś groźny wypadek?

Poza obiciami, podkręceniami czy naderwaniem mięśni – nie. Oczywiście, ryzyko urazu w sporcie zawsze istnieje, dlatego staram się zabezpieczać i wykonywać ćwiczenia na pozór nudne i monotonne, ale jednak niezbędne, by unikać kontuzji.

Czy można z czystym sumieniem zachęcać dzieci do szermierki?

Bezwzględnie! Zresztą, ostatnio z klubowym kolegą, Pawłem Szumielewiczem, jeździliśmy po placówkach szkolno-przedszkolnych z programem Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Polskiego Związku Szermierczego pt. „Od przedszkolaka do olimpijczyka”. Zostaliśmy doposażeni w plastikowe zestawy ćwiczebne i przybliżaliśmy arkana dyscypliny. Dzięki temu kilku adeptów pojawiło się w naszej sali przy XIII LO.

Możesz na koniec wyjaśnić mniej zorientowanym, dlaczego szermierze są podłączeni do kabli?

Do kabli, czyli do prądu. Nie od zawsze jednak, dlatego dawno temu było aż trzech sędziów, by wychwytywać trafienia. Teraz jest jeden, bo i jemu, i publiczności pomaga aparatura sygnalizująca trafienia. Żeby aparat się zaświecił, trzeba wcisnąć grzybek na końcu floretu, czyli zadać trafienie o wystarczającej mocy. Środkiem klingi idzie naciąg podłączony do gniazdka, z kolei gniazdko przewodem osobistym jest podłączone do bębna. I wreszcie bęben wędką do aparatu. Wciśnięcie grzybka zamyka więc obwód i daje sygnał.

Polecamy Waszej uwadze krótki, emocjonujący klip promocyjny z udziałem szermierzy z KS Wrocławianie.

Po prawej Leszek Rajski, po lewej Maxime Tarasiewicz

Z prawej strony Leszek Rajski, a po lewej Maxime Tarasiewicz

 

Szermierze Wrocławianie MPWiK #PijKranówkę

Wygrał półmaraton… w autobusie MPK Wrocław

Nowy autobus MPK mercedes Conecto

To było nietypowe wydarzenie w skali kraju.

– Nie jestem w stanie być najszybszy, ale mogę być najdziwniejszy i wybierać niestandardowe miejsca – zauważył Przemysław Nowak, znany jako „Bieg Przemek”, który przebiegł półmaraton w… przegubowym Mercedesie Conecto, nowym pojeździe floty MPK Wrocław. To nie pierwsze tego typu wydarzenie z udziałem ekscentrycznego biegacza.

Pan Przemek to członek Teleexpresowej Galerii Ludzi Pozytywnie Zakręconych. Można wręcz powiedzieć, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Otóż wcześniej przebiegł on dystans półmaratoński (21,097 km) w… drzwiach obrotowych jednej z poznańskich galerii. A potrzebował na to niespełna sześciu godzin.
Mega kręci mi się w głowie! To zdecydowanie najtrudniejsze zadanie z dotychczasowych – komentował w trakcie próby.

We Wrocławiu Przemek uporał się z wyzwaniem znacznie szybciej. Raptem 4,30 h wystarczyło, by triumfować na wrocławskim Rynku, gdzie ustawiono Mercedesa Conecto, jeden z 55 takich egzemplarzy, które wzbogaciły właśnie flotę miejskiego przewoźnika. Drugi autobus, stojący obok, dostępny był dla pasjonatów i ciekawskich.

– Mogę śmiało powiedzieć, że wygrałem półmaraton w autobusie, bo przecież nie miałem konkurencji – uśmiechał się Przemek, który partnera do tego przedsięwzięcia szukał w całej Polsce. – A myśmy stwierdzili, że to fajny pomysł i że można to połączyć, pokazując, jak wszechstronne są nasze nowe pojazdy – dodawał Daniel Misiek, rzecznik wrocławskiego MPK.

Było jasne, że w stolicy Dolnego Śląska szanse na powodzenie przedsięwzięcia są największe. Przemysław Nowak mógł bowiem liczyć na świeżą wrocławską kranówkę, znaną ze swojej jakości. A właściwe nawadnianie w trakcie takiego wysiłku to więcej niż połowa sukcesu.

Warto wiedzieć, że podczas półmaratonu zaleca się spożywanie około 150-200 ml płynów co 15-20 minut. Przeciętny biegacz, kończący półmaraton w około dwie godziny, powinien zatem wypić w trakcie biegu około 0,8-1,2 litra płynów, rozłożonych, co istotne, na małe porcje.

To klucz do sukcesu, bo jeśli się odwodnisz, doświadczysz szeregu nieprzyjemnych objawów. Bóle głowy, skurcze, nudności, zawroty głowy, pogorszenie wydolności – to wszystko dotyka tych, którzy lekceważą uzupełnianie płynów. Dlatego tak bardzo wyczulamy na prawidłowe nawodnienie sportowców naszą kampanią #PijKranówkę.

A my szykujemy się już do 12. Tarczyński Nocnego Wrocław Półmaratonu, który 6 czerwca wyruszy z alei Śląskiej w kierunku centrum. Dotychczas w Nocnym Wrocław Półmaratonie wystartowało już ponad 100 tys. biegaczy (102 131), a ukończyło go nieco ponad 95 tys. (95 843). To oznacza, że 6 czerwca linię mety przekroczy stutysięczny biegacz w historii imprezy.

Będziemy tam z Wami! I z zapasami kranówki. Więcej na ten temat w artykule. Pamiętajcie – najlepiej pić mniej, ale częściej. Nie na zapas. #PijKranówkę!

[fot. wroclaw.pl]

AMP Futbol – jak to się zaczęło – Śląsk Wrocław

Mecz AMP futbolu Śląsk Wrocław

Czym jest AMP Futbol?

AMP Futbol to dynamiczna, widowiskowa wersja piłki nożnej dla osób z niepełnosprawnością, a dokładniej – dla zawodników po amputacjach kończyn. To nie tylko forma aktywnej rehabilitacji i integracji społecznej, ale również profesjonalny sport z międzynarodowymi rozgrywkami, transferami i walką o medale mistrzostw świata.

Niezwykła historia powstania tej dziedziny sportu

Historia tej dyscypliny zaczęła się w 1980 roku w Stanach Zjednoczonych. Grupa niepełnosprawnych narciarzy szukała sposobu na utrzymanie formy poza sezonem zimowym. Przełom nastąpił przypadkiem, gdy syn Dona Bennetta grał w koszykówkę, piłka potoczyła się w stronę ojca. Ten, stojąc o kulach, odkopnął ją z powrotem. To był moment, który zapoczątkował nową dyscyplinę sportu. Jeszcze w tym samym roku zorganizowano pierwsze treningi. Dziś AMP futbol to globalny sport z mistrzostwami świata i profesjonalnymi ligami.

Zasady – jak wygląda mecz AMP futbolu?

Mecz AMP futbolu trwa zazwyczaj 2 × 25 minut, a między połowami obowiązuje 10‑minutowa przerwa. Gra toczy się na boisku z bramkami o wymiarach 5 × 2 metry, a każda drużyna składa się z sześciu zawodników z pola oraz bramkarza. Zmiany mają charakter „hokejowy” – można ich dokonywać w dowolnym momencie meczu, maksymalnie dwóch jednocześnie, a co ważne – zawodnik po zejściu z boiska może do gry wrócić. W AMP futbolu obowiązuje również zakaz wślizgów, a ich wykonanie karane jest rzutem wolnym bezpośrednim.

W polu występują zawodnicy po jednostronnej amputacji kończyny dolnej, poruszający się o kulach, natomiast bramkarze to osoby po amputacji jednej kończyny górnej. Dyscyplina dopuszcza także drużyny mieszane, w których mogą grać zarówno kobiety, jak i mężczyźni – szczególnie na poziomie klubowym i w początkowych etapach rozwoju rozgrywek.

To sport szybki, techniczny i wymagający ogromnej koordynacji. Kluczowe znaczenie ma również odpowiedni sprzęt: dobrze dobrane kule ortopedyczne, solidne buty z pewną przyczepnością i odzież termoaktywna.Porównanie AMP futbolu do klasycznej piłki nożnej

AMP futbol w Polsce – rola i znaczenie sekcji Śląska Wrocław

AMP futbol w Polsce rozwija się niezwykle dynamicznie, a jedną z najważniejszych sił napędowych tego rozwoju stała się sekcja Śląska Wrocław, która w krótkim czasie wypracowała sobie mocną pozycję.

Sekcja Śląska Wrocław powstała w kwietniu 2022 roku, stając się pierwszym takim zespołem na Dolnym Śląsku. Jej stworzenie było częścią szerszej wizji klubu – budowania „Śląska bez barier”, otwartego na osoby z niepełnosprawnościami oraz integrującego różne środowiska sportowe. Od momentu powstania sekcja szybko zaczęła się rozwijać. Najpierw przeprowadzono szeroko zakrojoną rekrutację zawodników, dzięki której zespół zbudowano z graczy o bardzo różnorodnych doświadczeniach – od wieloletnich reprezentantów, jak Łukasz Szczyrba, po osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z AMP futbolem. Obecnie w składzie znajdują się również zawodnicy z zagranicy, w tym z Maroka i Niemiec, co świadczy o otwartości i międzynarodowym charakterze projektu.

Ambicje Śląska są równie imponujące, jak tempo jego rozwoju. Swój pierwszy ligowy sezon drużyna zakończyła na czwartym miejscu, po czym wywalczyła dwa brązowe krążki (2023 i 2024 r.), a w 2025 roku srebro, ulegając tylko Wiśle Kraków. Dzięki temu Wrocławianie dostali się do rozgrywek europejskich (EAFF Amputee Football Europa League), trafiając do grupy z włoską Vicenzą oraz belgijskim Club Brugge.

W sezonie 2025 w krajowych rozgrywkach Ilyass Sbiyaa zakończył rywalizację jako wicekról strzelców, zdobywając 22 bramki. Piąte miejsce w klasyfikacji zajął Mohcine Chrharh z dorobkiem 15 trafień, natomiast siódme – Łukasz Mazurowski, który strzelił 13 goli. Na dziewiątej pozycji, ex aequo, uplasowali się Przemysław Gromek i Marcin Oleksy, obaj reprezentujący Śląsk Wrocław, zdobywając po 11 bramek.

Sekcja AMP futbolu nie zamyka się na nowych graczy – nabór trwa cały czas, a klub podkreśla, że AMP futbol jest otwarty zarówno dla osób z amputacjami, jak i wadami kończyn, bez względu na dotychczasowe doświadczenia sportowe.Drużyna AMP futbolu Śląsk Wrocław

Hart ducha i zdrowe nawyki – Śląsk Wrocław AMP Futbol daje przykład

Dzięki działaniom Śląska Wrocław AMP futbol w Polsce zyskał nie tylko nową drużynę, ale również ważny ośrodek, który przyciąga zawodników, edukuje lokalną społeczność i inspiruje osoby z niepełnosprawnościami do aktywności sportowej. Wrocławski klub udowadnia, że rozwój tej dyscypliny nie polega wyłącznie na rywalizacji, ale także na budowaniu nowych szans, środowiska pełnego wsparcia oraz przestrzeni, w której sport daje siłę i poczucie przynależności. W ten sposób Śląsk staje się jednym z kluczowych symboli współczesnego AMP futbolu w Polsce.

AMP futbol to coś znacznie więcej niż sport. To przestrzeń, w której zawodnicy codziennie udowadniają, że determinacja, hart ducha i konsekwencja potrafią przekraczać wszelkie ograniczenia. Każdy trening to nie tylko praca nad techniką czy taktyką, ale przede wszystkim budowanie siły – tej fizycznej i psychicznej. Regularna aktywność wzmacnia mięśnie ramion, klatki piersiowej i pleców, rozwija koordynację oraz równowagę, poprawia szybkość i wytrzymałość, a dla wielu jest także kluczowym etapem powrotu do pełnej aktywności po amputacji. To właśnie tutaj sport staje się terapią, motywacją i stylem życia.

Śląsk Wrocław AMP Futbol jest jednym z najlepszych przykładów tej energii. Zawodnicy nie tylko walczą o kolejne sukcesy na boisku, ale także angażują się w działania, które niosą wartość dla całej społeczności. Drużyna jest ambasadorem kampanii #PijKranówkę, podkreślając, że prawdziwa forma zaczyna się od dbania o siebie na co dzień. Zawodnicy pokazują, że zdrowe nawyki są równie ważne jak sportowa pasja – a woda z kranu to naturalne, łatwo dostępne i ekologiczne źródło nawodnienia.

Podczas treningów, gdzie wysiłek jest ogromny, a ciało pracuje na pełnych obrotach, sięgają po kranówkę regularnie. To prosty, a jednocześnie niezwykle skuteczny sposób na uzupełnienie płynów, wspierający regenerację i utrzymanie odpowiedniej kondycji.

Dlatego przekaz ambasadorów akcji MPWiK Wrocław jest jasny i prawdziwy:
siła zaczyna się od środka, a codzienne picie kranówki to mały krok, który robi wielką różnicę.

#Pijkranówkę bidony z wodą na treningu AMP futbolu

Wygrana Ślęzy Wrocław – ambasadorek kampanii #PijKranówkę

Wygrana Ślęzy Wrocław z Contimax MOSiR Bochnia

Ależ to był dzień! Atmosfera w KGHM Ślęza Arenie 1 marca była tak gorąca, że można by nią ogrzać pół miasta. Dlatego nasza obecność doskonale wpisała się w klimat wydarzenia. Koszykarki Ślęzy – ambasadorki naszej kampanii #PijKranówkę wygrały z wielką pompą spotkanie z Contimaxem MOSiR Bochnia.

To był nokaut. Żółto-czerwone po niespełna pięciu minutach prowadziły 18:2, a pierwsza kwarta zakończyła się imponującym 34:11 dla wrocławianek. Zespół grał z niesamowitą pewnością i intensywnością. Ostatecznie Ślęza przypieczętowała swoje widowiskowe zwycięstwo wynikiem 96:66, konsekwentnie dominując przez trzy pierwsze kwarty.

Wśród gospodyń najskuteczniejsza była Gmrice Davis, która zdobyła 19 pkt, a aż sześć zawodniczek Ślęzy zakończyło spotkanie z dwucyfrowym dorobkiem. Świetnie zaprezentowały się także: Ketija Vihmane (14 pkt), 20‑letnia Julia Jeziorna (12 pkt), Mehryn Kraker (11) oraz Digna Strautmane i Dominika Fiszer – obie po 10 punktów.

Po stronie rywalek wyróżniała się była zawodniczka Ślęzy, Britney Jones (15 pkt), która dwukrotnie trafiła zza łuku. Dwie celne próby z dystansu dołożyła również Lilia Karakasidou (12 pkt), jednak nawet ich skuteczność okazała się niewystarczająca w starciu z tak dobrze przygotowaną Ślęzą.

W przerwie meczu rozstrzygnęliśmy organizowany wspólnie ze Ślęzą Wrocław konkurs na najbardziej kreatywny transparent z hasłem #PijKranówkę i kibicuj Ślęzie. Poziom prac zdecydowanie przerósł nasze oczekiwania, a autorzy najlepszych projektów zostali nagrodzeni szalikiem Ślęzy, plecakiem oraz maskotką Żółwicy Stefanii.

Nie zabrakło też sportowych emocji – podczas przerwy odbył się konkurs rzutów wolnych, w którym zawodnicy mieli 30 sekund na oddanie jak największej liczby celnych rzutów. Uczestnicy walczyli do ostatniej sekundy, a trybuny dopingowały ich z niesamowitą energią.

Dodatkowo świetną robotę przed spotkaniem oraz w przerwie wykonał Wujek Lisek, nasz ulubiony animator. Bawił się każdy, niezależnie od wieku. W holu znajdował się bar wodny, gdzie można było poczęstować się naszą kranówką w różnych smakach. A wszystko po to, by zachęcać do picia dobrej, zdrowej, wrocławskiej wody z kranu – wspólnie z naszymi maskotkami – Ośmiornicą i Żółwiem, a także maskotką klubu Ślęzy – kurczakiem Czakiem.

BASE Cheerleaders wraz z 1080 kibicami na trybunach dopingowali Ślęzę przez całe spotkanie. Wśród kibiców znalazła się również legenda koszykarskiego Śląska – Maciej Zieliński – stały bywalec na meczach Ślęzy. To był ostatni mecz fazy zasadniczej, po którym czekają nas trzy tygodnie przerwy na mecze reprezentacyjne. A później nadejdzie czas prawdy – faza play‑off, czyli walka o medale.

To wydarzenie było też doskonałą okazją, by po raz kolejny przypomnieć, jak wiele dobrego płynie z sięgania po naszą wrocławską kranówkę. Dzięki kampanii #PijKranówkę kibice mogli nie tylko świętować sportowe emocje, lecz także zadbać o zdrowie, środowisko i… swoje portfele. Cieszymy się, że tak chętnie korzystaliście z wodnego baru i z dumą pokazywaliście, że wspieranie lokalnej drużyny świetnie idzie w parze ze świadomymi, proekologicznymi wyborami.

Spójrzcie na fotorelację z tego wydarzenia.

[fot. Rafał Ogrodowczyk]