Tramwaj imienia Teresy Swędrowskiej – gwiazdy Ślęzy

Tramwaj MPK imienia Teresy Swędrowskiej

Swój tramwaj we flocie Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu mają już m.in. Maria Koterbska, Edyta Stein czy ks. Stanisław Orzechowski, ale też sportowcy: kolarz Ryszard Szurkowski, himalaistka Wanda Rutkiewicz i koszykarz Adam Wójcik. Teraz flota tramwajowa powiększyła się o kolejne znane nazwisko – Teresę Swędrowską (z domu Kępka), mistrzynię Polski, która była ikoną Ślęzy.

Początki kariery

Na koszykówkę młodą Tereskę namawiała mama. Ta przygoda zaczęła się w 1972 roku, kiedy przyszła reprezentantka Polski miała trzynaście lat. Na parkietach ekstraklasy debiutowała w sezonie 1980/81, a w kraju reprezentowała tylko jeden klub – wrocławską Ślęzę. To w jej barwach sięgnęła po mistrzostwo Polski w 1987 roku oraz cztery srebrne medale mistrzostw kraju (1982, 1984, 1985, 1986).

W 1989 roku wyjechała do Francji, gdzie reprezentowała CJM Bourges Basket. Dziś klub ten jest europejską potęgą żeńskiego basketu, wówczas jednak dopiero rozpoczynał swoją drogę na szczyt. Teresa Kępka‑Swędrowska do dziś wspominana jest jako jedna z ważniejszych postaci w historii Bourges – była bowiem pierwszą zagraniczną koszykarką w dziejach tego klubu.

Reprezentacja Polski i powrót do Ślęzy

Po francuskiej przygodzie, w sezonie 1994/95, Kępka‑Swędrowska wróciła do Ślęzy i we Wrocławiu zakończyła swoją bogatą karierę – w wieku 36 lat. W sumie w barwach klubu rozegrała 276 spotkań, zdobywając 5066 punktów.

W biało‑czerwonych barwach występowała m.in. podczas mistrzostw świata w 1983 roku (7. miejsce), a także dwukrotnie na mistrzostwach Europy – w 1983 roku zajęła 7. miejsce, a w 1985 szóste. Karierę w seniorskiej reprezentacji zakończyła bilansem 120 rozegranych spotkań i 704 zdobytych punktów. Warto dodać, że w 1977 roku wrocławianka została również wicemistrzynią Europy juniorek.

Złote lata Ślęzy

Mariola Pawlak-Marzec, Małgorzata Niebieszczańska-Zych, Daniela Garlińska-Jakóbczyk i właśnie Teresa Kępka-Swędrowska – starsi kibice Ślęzy z nostalgią wspominają te nazwiska, które w latach 80. stanowiły o sile klubu.

Działalność po zakończeniu kariery

Po zakończeniu kariery Teresa pracowała na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, kształcąc kolejne pokolenia. Pełniła także funkcję komisarza z ramienia Polskiego Związku Koszykówki podczas meczów kobiecej ekstraklasy. W 2001 roku to właśnie z jej rąk koszykarki Ślęzy odebrały brązowe medale mistrzostw Polski. To była symboliczna uroczystość.

Dwuczłonowe nazwisko zawodniczki nabrało z czasem wymiaru symbolicznego, stając się znakiem styku dwóch sportowych światów – koszykówki i siatkówki. Teresa Kępka związała swoje życie z Tomaszem Swędrowskim, byłym siatkarzem wrocławskiej Gwardii, a dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy sportowych w regionie i w kraju. Przez lata pełnił funkcję szefa działu sportu w Radiu Wrocław, a ogólnopolską popularność przyniosła mu rola komentatora siatkówki w Polsacie, którą sprawuje do dziś. Jego komentatorski duet z Wojciechem Drzyzgą dla wielu kibiców stał się wręcz wizytówką telewizyjnych transmisji siatkarskich.

Upamiętnienie jej imienia

Teresa Kępka‑Swędrowska zmarła w 2012 roku po długiej walce z chorobą. Miała 53 lata. Od 2014 jej pamięć pozostaje żywa dzięki turniejowi Wrocławska Iglica, który na stałe wpisał się w kalendarz koszykarskich wydarzeń stolicy Dolnego Śląska. Teraz, po latach jej nazwisko zostało upamiętnione w inny sposób. 8 maja, w zajezdni tramwajowej Ołbin przy ul. Słowiańskiej, odbyła się uroczystość nadania imienia Teresy Swędrowskiej jednemu z wrocławskich tramwajów. Jest to nowy Moderus Gamma o nieprzypadkowym numerze 3337. Siódemka nawiązuje do numeru, który miała na koszulce Teresa Swędrowska, grając w Ślęzy.

Wydarzenie to miało również wymiar społeczny i promocyjny. Nadanie imienia było wspólną inicjatywą dwóch ambasadorów projektu #PijKranówkę – koszykarskiej Ślęzy Wrocław oraz MPK Wrocław, które od lat angażują się w działania na rzecz miasta i jego mieszkańców. Ślęza jako klub zakorzeniony w lokalnej tożsamości, konsekwentnie łączy sport z edukacją i promocją prozdrowotnych postaw. MPK Wrocław z kolei wykorzystuje miejską przestrzeń i codzienną obecność tramwajów do opowiadania historii Wrocławia oraz popularyzowania idei zrównoważonego stylu życia, w tym picia wody prosto z kranu. Przykładem tych działań jest tramwaj kursujący po mieście z charakterystycznym logotypem #PijKranówkę, który w prosty i czytelny sposób przypomina, że woda z kranu to świadomy i odpowiedzialny wybór.

Dzięki takim inicjatywom wybitne postacie związane z Wrocławiem zostają godnie uhonorowane i trwale wpisane w przestrzeń miasta. Co równie istotne, tablice informacyjne umieszczone wewnątrz tramwajów pełnią ważną funkcję edukacyjną – pozwalają młodszym pokoleniom, które nie miały okazji znać tych sportowych osiągnięć na żywo, poznać sylwetki osób współtworzących historię wrocławskiego sportu i budujących jego tożsamość.

[fot. Grzegorz Rajter, źródło wrocław.pl]

Kolarki MAT Atom najlepsze na Ślężańskim Mnichu

Zawodniczki MAT Atom Deweloper Wrocław triumfowały w 39. edycji wyścigu „Ślężański Mnich Bruki & Szutry”, będącego otwarciem sezonu kolarskiego w Polsce. W kategorii elity całe podium zajęły przedstawicielki naszej jedynej w kraju żeńskiej grupy zawodowej.

Ślężański Mnich to prestiżowy, jednodniowy wyścig kolarski rozgrywany corocznie na początku kwietnia w okolicach Sobótki i góry Ślęży. Jest to wyjątkowe wydarzenie dla całej ekipy MAT Atom Deweloper. Tutaj przecież grupa ma swoje korzenie.

We wspomnianej kategorii elity panie miały do pokonania pięć 16-kilometrowych rund. Triumfowała Sofia Ungerová, druga była Maja Tracka, a trzecie miejsce zajęła Olga Wankiewicz – wszystkie reprezentujące MAT Atom Deweloper Wrocław. W rywalizacji juniorek na podium stanęła z kolei Kinga Słomka (MAT Atom Deweloper), ustępując tylko Amelii Szymańskiej (UKS Copernicus Toruń), a wyprzedzając Czeszkę Michaelę Jiroutkovą.

Rozmawiamy z Pawłem Bentkowskim, byłym kolarzem, obecnie menedżerem i dyrektorem sportowym grupy MAT ATOM Deweloper Wrocław. Wraz z żoną Pauliną Brzeźną-Bentkowską – wielokrotną medalistką Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym prowadzą żeńską zawodową grupę kolarek ku zwycięstwom, czego dowodzi sukces na Ślężańskim Mnichu.

Siła poświęcenia dla zespołu

Taki był misterny plan, by nikogo nie dopuścić do elitarnego podium czy to może miła niespodzianka?

– Plan mieliśmy nieco inny, tzn. wygrać po prostu wyścig. Wiedzieliśmy, że jesteśmy nieco lepiej przygotowani od konkurencji, po kilku zagranicznych startach. I chcieliśmy to wykorzystać. Wiadomo też, że kilka dziewczyn musieliśmy poświęcić, bo wszyscy na nas patrzyli.

Pod pojęciem takiej decyzji kryje się, rzecz jasna, obrana taktyka. Bo kolarstwo to gra wybitnie zespołowa, gdzie jedni pomagają drugim, aby odnieść sukces.

– Najpierw musieliśmy zrobić tempo. A więc połowa dziewczyn została oddelegowana do pracy, a druga połowa musiała później wykorzystać tę pracę koleżanek. Wiadomo, że ciężko jest się urwać rywalkom na pierwszych 40 kilometrach, bo inni też przecież trenują i mają swoje ambicje.

Nauka na gorąco

Choć Pana podopieczne zajęły trzy pierwsze miejsca, to poza gratulacjami wysłuchały też za metą kilka cennych uwag.

– Po prostu wyciągamy lekcje z każdego wyścigu. Błędy, które wyłapiemy, staramy się od razu korygować i na bieżąco przekazywać dziewczynom wskazówki. Wtedy się o tym pamięta. Bo za chwilę wszyscy rozjadą się w swoje strony, a gdy spotkamy się za tydzień czy za kilka dni, każdy będzie już sobie układał w głowie kolejny start. Dlatego taką przyjęliśmy zasadę – niedoskonałości omawiać na gorąco. Chcemy, by dziewczyny były gotowe i fizycznie, i taktycznie, gdy niebawem trafią gdzieś na zachód, by kontynuować karierę. Taka praca. A w zasadzie nie praca, lecz pasja. Cieszymy się, że możemy to robić dzięki naszym sponsorom i patronom.

Choć zawodniczki pochodzą z różnych stron Polski, a także z Czech i Słowacji, to wspomniani mecenasi w zdecydowanej większości są z Polski, z Dolnego Śląska.

– Dlatego Ślężańskiego Mnicha zawsze traktujemy priorytetowo. Startowały wszystkie dziewczyny i jest to zazwyczaj pierwszy termin w sezonie, który zaznaczamy na czerwono jako obowiązkowy. Generalnie wszystkie starty na Dolnym Śląsku są dla nas ważne. Tu stacjonują nasi sponsorzy i tu płynie wrocławska kranówka.

Warto podkreślić, że partnerem zespołu MAT Atom Deweloper jest kampania „Pij Kranówkę”, która wspiera rozwój żeńskiego kolarstwa i śledzi sportowe postępy zawodniczek. To nie tylko symboliczne logo na koszulkach, ale realne zaangażowanie w codzienne funkcjonowanie drużyny, promocję zdrowych nawyków oraz idei sięgania po lokalne, ekologiczne rozwiązania – w tym wrocławską kranówkę, która stała się naturalnym „paliwem” atomowych kolarek. Partnerstwo z kampanią „Pij Kranówkę” doskonale wpisuje się w filozofię zespołu, łącząc sport na najwyższym poziomie z edukacją i odpowiedzialnością środowiskową.

Dla Sofii Ungerovej to kolejne zwycięstwo w sezonie. W marcu 20-latka okazała się najszybsza w czeskim Trofeo Cinelli VC Hlohovec. Uchodzi za numer dwa kobiecego kolarstwa na Słowacji, jest w pełni skoncentrowana na treningu, dlatego też może dużo osiągnąć. A co może Pan powiedzieć o Mai Trackiej?

– Maja specjalizowała się wcześniej w wyścigach torowych, była wicemistrzynią świata i mistrzynią Europy orliczek. Szosa w jej przypadku została nieco zaniedbana, ale pracujemy nad odbudowaniem wytrzymałości. Miewa kraksy i pecha, bo udziela jej się czasem bandycka jazda, ale jeśli chce się skutecznie finiszować, to takim „bandytą” trzeba po prostu być. Jeśli ktoś się boi, to nie ma mowy o zwycięskich finiszach.

A jak radzi sobie Olga Wankiewicz, która ma jednak większe doświadczenie w rywalizacji szosowej?

– Pierwszy rok po przejściu z juniorek do orliczek był dla niej szokiem. Okrzepła jednak i jest stabilna, melduje się w pierwszej dziesiątce dużych wyścigów, a do tego trzeba już „mieć coś pod nogą”. Choćby ostatnio – była siódma w bardzo prestiżowym Tour de Mouscron. Brakuje jej jeszcze tylko takiego przełamania, żeby błysnąć na tle ekip worldtourowych. To by bez wątpienia pomogło jej w znalezieniu dobrej grupy za granicą. Bo jeśli, dla przykładu, jakaś belgijska ekipa ma wziąć Polkę jeżdżącą na podobnym poziomie, co Belgijki, to postawi na swoje rodaczki. Po pierwsze to w ich interesie, a po drugie, odchodzi dużo kosztów związanych z logistyką, czyli hotelami, przelotami itd.

Sukcesem było też drugie miejsce Kingi Słomki wśród juniorek.

– Kinga dopiero pokaże, na co ją stać, a my cieszymy się z tego projektu juniorskiego. I żałujemy, że tak późno go stworzyliśmy, bo był to strzał w dziesiątkę. Dziewczyny miały już okazję, by zobaczyć, jak wygląda ściganie na zachodzie. Z Nadią Hartman związaliśmy się w sierpniu zeszłego roku, pojechała już z nami na Tour de Pologne i ten rok zaczęła na dobrym poziomie. A dziewczyny, które nie posmakowały seniorskiego ścigania, przeżywają teraz szok. Niektóre myślą, że skoro były mocne w poprzednim sezonie, to w kolejnym też będą. A to tak nie działa, gdy zmienia się kategorię.

Teraz część dziewczyn wybiera się na Brabancką Strzałę, którą w piątek (17 kwietnia 2026 r.) będzie można śledzić na antenach Eurosportu. De facto, ekipa dzieli się na kilka mniejszych i każda ruszy w swoją stronę, by zdobywać kraj, świat oraz doświadczenie. Jedne dziewczyny czeka Puchar Polski w Lubaniu, juniorki lecą na zawody Pucharu Świata, a jeszcze inne jadą trenować z kadrą Polski, jak mówią w środowisku, na wysokości.

Dodajmy, że wśród mężczyzn najlepszy w Sobótce okazał się Patryk Stosz z Voster Team, a inauguracyjny w tym sezonie wyścig amatorów cyklu VeloBank Via Dolny Śląsk przyciągnął na start około 600 osób.

Wjechały na podium w Czechach. Te Święta spędzą na rowerze

Ambasadorki kampanii #PijKranówkę – kolarki MAT Atom Deweloper Wrocław świetnie się spisały podczas wyścigu otwarcia sezonu za naszą południową granicą. Teraz ekipa przygotowuje się do Wielkanocy. Nie chodzi jednak o szykowanie potraw na świąteczny stół, lecz szlifowanie formy do rywalizacji, która czeka dziewczęta w Holandii i Belgii. A już 12 kwietnia nadarzy się okazja, by zobaczyć zespół na Dolnym Śląsku.

Podopieczne Pauliny Brzeźnej-Bentkowskiej, Pawła Bentkowskiego i Katarzyny Wilkos zajęły w Czechach dwie trzecie podium. Słowaczka Sofia Ungerová wygrała wyścig Trofeo Cinelli VC Hlohovec, a trzecia była juniorka, 17-letnia Czeszka Linda Sítkova. To jedyne zagraniczne zawodniczki w całej grupie.

Sofia Ungerová ma niespełna 20 lat, startuje w grupie wiekowej U23 i już teraz wyróżnia się na tle rówieśniczek znaczącymi wynikami. Zawodniczka MAT Atom Deweloper Wrocław – triumfatorka m.in. Respect Ladies Race Slovakia 2025 oraz medalistka mistrzostw Słowacji – po zakończeniu sezonu może rozważać zmianę barw klubowych.

– Po prostu jest niezwykle utalentowana, a do tego skoncentrowana na kolarstwie. Dla niej od najmłodszych lat liczył się tylko rower, rower i rower. Ma spory potencjał, to numer dwa kobiecego kolarstwa na Słowacji. Dlatego liczę się z tym, że może otrzymać dobre oferty i wyfrunąć w świat – wyjaśnia Paulina Brzeźna-Bentkowska, dyrektor sportowy grupy zarejestrowanej w UCI Continental Team.

Linda Sítkova to z kolei 17-letnia juniorka, która zapoznaje się z wielkim kolarskim światem. – Dopiero co była juniorką młodszą. Niezwykle pozytywna osoba, zawsze uśmiechnięta. Szybko się uczy polskiego i mamy z nią wesoło. Jeździ też konno i ćwiczy na ściance wspinaczkowej. Silna dziewczyna, również z potencjałem – charakteryzuje zawodniczkę Paulina Brzeźna-Bentkowska, olimpijka z Pekinu.

W sporcie pracuje się na sukces od świtu do zmierzchu – weekendy i święta wcale nie są tu wyjątkiem. A właściwie… każdy weekend staje się świętem samym w sobie, bo to właśnie wtedy nadchodzi moment prawdy i weryfikacji całej wykonanej pracy.

Kolarki MAT Atom Deweloper taki sprawdzian czeka już w najbliższych dniach, gdy weźmie udział w trzech klasykach. 4 kwietnia (sobota) dziewczęta będą się ścigać w Holandii (NXT Classic). Później przeniosą się do Belgii, gdzie 6 kwietnia (poniedziałek) wezmą udział w Ronde de Mouscron, a dwa dni później (8 kwietnia, środa) w Scheldeprijs Vrouwen Elite. Poprzeczka idzie w górę. Tam już będą ekipy z World Touru, a więc wyższej dywizji w kolarskiej hierarchii.

Przy takim wysiłku każda kropla energii jest na wagę złota – a nic nie wspiera regeneracji lepiej niż solidna porcja wody. Jesteśmy ogromnie dumni, że nasze kolarki zdobywają kolejne życiowe sukcesy, nosząc na swoich koszulkach logo #PijKranówkę i promując zdrowy styl życia.

Już 12 kwietnia zawodniczki MAT Atom Deweloper ponownie zaprezentują się przed dolnośląską publicznością, startując w 39. edycji wyścigu Ślężański Mnich – Bruki & Szutry na terenie gminy Sobótka. Dla kibiców to doskonała okazja, by z bliska zobaczyć piękno i dynamikę kolarstwa w jego najbardziej emocjonującym wydaniu.

Słowaczka Sofia Ungerová wygrała wyścig Trofeo Cinelli VC Hlohovec, a trzecia była juniorka, 17-letnia Czeszka Linda Sítkova.

Słowaczka Sofia Ungerová wygrała wyścig Trofeo Cinelli VC Hlohovec, a trzecia była juniorka, 17-letnia Czeszka Linda Sítkova.

 

Sofia Ungerová - kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław

Sofia Ungerová – kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław

 

Linda Sítkova - kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław

Linda Sítkova – kolarka MAT Atom Deweloper Wrocław

Wrocław ma apetyt na rekord! 12. Tarczyński Nocny Wrocław Półmaraton powiększa pulę pakietów

oficjalna woda biegu Tarczyński Wrocław Nocny Połmaraton - wrocławska kranówka

Organizatorzy 12. Tarczyński Nocny Wrocław Półmaratonu ogłosili fantastyczną wiadomość – pula pakietów startowych rośnie do aż 26 066 miejsc! To oznacza, że już 6 czerwca na starcie może stanąć rekordowa liczba biegaczy. Jeżeli frekwencja dopisze, Wrocław ma szansę zapisać się w historii jako organizator największego biegu ulicznego w Polsce.

Dotychczasowym rekordzistą jest Warszawa, gdzie podczas 20. Półmaratonu Warszawskiego wystartowało 22 562 biegaczy, a dopingowało ich aż 100 tysięcy kibiców. Czy Wrocław przebije ten wynik? Tego dowiemy się już za nieco ponad dwa miesiące.

Pierwsza pula wyprzedana w dobę

Pierwotnie dostępnych było 21 975 pakietów – liczba symboliczna, nawiązująca do dystansu półmaratonu (21,0975 km). Chętni wykupili je błyskawicznie. Zainteresowanie biegiem nie słabnie ani na moment, dlatego organizatorzy zdecydowali się powiększyć pulę.

Nowa liczba – 26 066 – również nie jest przypadkowa, ponieważ nawiązuje do daty biegu: 06.06.2026.

– Wrocław od lat udowadnia, że jest miastem sportu, energii i ludzi, którzy chcą sięgać po więcej. (…) Gdy ogłaszaliśmy wydarzenie, liczba pakietów startowych odpowiadała długości półmaratonu, jednak od początku w dacie biegu ukryta była właściwa liczba: 26 066 – mówi Renata Granowska, wiceprezydent Wrocławia.

Nowe pakiety trafią do sprzedaży 26 marca o godzinie 18:00 na platformie DataSport.

– Rejestracja rusza 26 marca, a my widzimy się na starcie 6 czerwca na Tarczyński Arenie – mówi Łukasz Wójcik, dyrektor MCS Wrocław.

Będziemy tam z Wami

Kampania #PijKranówkę znów wbiega na trasę półmaratonu jako dumny partner wydarzenia. Wrocławska kranówka będzie towarzyszyć biegaczom od pierwszego kilometra aż po sam finisz – chłodna, lokalna i niezawodna. Czeka na Was nasz bar wodny dla kibiców, a na uczestników – strefy nawodnienia rozstawione na 5., 10., 15. i 18. kilometrze oraz oczywiście na mecie. Jeśli chcecie zobaczyć, jak wygląda tegoroczna trasa, zerknijcie >tutaj<.

Ale woda to nie tylko „łyk świeżości”. Podczas nocnego biegu staje się chwilą ulgi, regeneracji i nowej energii. Dlatego w tym roku na trasie nie zabraknie także kurtyn wodnych, które zamieniają fragmenty półmaratonu w prawdziwe, chłodzące przystanie. W upalną noc działają jak orzeźwiająca mgiełka – zawsze witana z okrzykiem radości.

Bo nic nie wspiera biegaczy tak jak czysta, chłodna, świeża wrocławska woda. Biegniemy razem i razem nawadniamy w tę noc!

oficjalna woda biegu Tarczyński Wrocław Nocny Połmaraton - wrocławska kranówka

[fot. Rafał Ogrodowczyk]

1000 butelek tritanowych znalazło swoich Ekowłaścicieli

1000 butelek tritanowych znalazło swoich Ekowłaścicieli #PijKranówkę Światowy Dzień Wody 2026

22 marca na całym świecie obchodzimy Światowy Dzień Wody – ustanowione przez ONZ święto, które od 1993 roku zwraca uwagę na znaczenie wody w życiu społecznym, gospodarczym i środowiskowym. Tegoroczne hasło brzmiało: „Woda i płeć” i koncentrowało się na nierównościach w dostępie do wody oraz roli kobiet i dziewcząt w gospodarce wodnej. W ubiegłą niedzielę wspólnie mogliśmy świętować to ważne dla każdego z nas wydarzenie, które zorganizowało MPWiK Wrocław na Placu Solnym.

Słońce towarzyszyło nam od samego rana, a ciepła, wiosenna pogoda sprawiła, że na Plac Solny tłumnie przybyli zarówno mieszkańcy, jak i turyści. Momentami było naprawdę gorąco – nie tylko od promieni słońca, lecz także od emocji, które towarzyszyły uczestnikom. Idealnym sposobem na ochłodę okazał się nasz bar wodny z bezpłatną wrocławska kranówką, serwujący wodę w trzech orzeźwiających smakach.

Podczas takich wydarzeń spotykamy się nie tylko po to, by wspólnie się bawić, lecz także po to, by edukować i przypominać, jak niezwykle cennym i niezastąpionym zasobem jest woda. Mamy to szczęście żyć w kraju, w którym dostęp do wody do picia jest powszechny, jednak nie zwalnia nas to z obowiązku dbania o ten drogocenny zasób. Dlatego zarówno my, jak i nasi partnerzy prezentowaliśmy różne sposoby na jego oszczędzanie. Jednym z nich jest picie wody z kranu zamiast tej butelkowanej – warto pamiętać, że do produkcji i recyklingu plastikowych butelek również zużywana jest woda.

Nasz piknik o godzinie 11.00 oficjalnie otworzył Przemysław Gałecki, wiceprezes MPWiK.

  Dwa miliardy ludzi na świecie nie ma dostępu do czystej wody do picia. Statystycznie to co czwarta osoba na Ziemi. Słodka, uzdatniona woda to dobro, które nie jest dane raz na zawsze, dlatego musimy robić wszystko, żeby o nią zadbać. Zastanówmy się, kiedy włączamy zmywarkę. Zróbmy to dopiero, gdy jest ona pełna. Wybierzmy prysznic, a nie kąpiel w wannie. Zakręćmy wodę w kranie, gdy golimy się, czy myjemy zęby. To są te najprostsze, ale i kluczowe czynności. Gdybyśmy wszyscy przestrzegali tak prostych przecież zasad, to zaoszczędzilibyśmy mnóstwo wody. – podkreślił wiceprezes Przemysław Gałecki.

Już przed godziną 11.00 mieszkańcy zaczęli ustawiać się w kolejce po karty do gry, by wygrać jedną z 1000 tritanowych butelek. Aby je zdobyć, wystarczyło zebrać pieczątki od wszystkich dziesięciu partnerów wydarzenia, wykonując kreatywne i pełne frajdy zadania. Wrocław to miasto chętnie odwiedzane przez turystów, którzy – zaciekawieni wydarzeniem – również licznie dołączali do wspólnej zabawy. Każde stanowisko oferowało coś wyjątkowego – od aktywności ruchowych, przez quizy, aż po eksperymenty.

Podczas Światowego Dnia Wody na uczestników czekało wiele edukacyjnych i interaktywnych atrakcji – od poznawania śladu wodnego i ekologicznych nawyków, przez zabawy pamięciowe, zagadki i quizy, po wielkoformatowe gry planszowe i warsztaty o retencji. Można było dowiedzieć się, jak miasto dba o zielono‑niebieską infrastrukturę, sprawdzić się w ekologicznych krzyżówkach, tworzyć własne przypinki, grać w kapsle na mapie Wrocławia, a także odkrywać, jak działa produkcja energii z wody, wiatru i słońca. Zarówno dzieci, jak i dorośli chętnie brali udział w warsztatach i kreatywnych aktywnościach przygotowanych przez miejskie instytucje i partnerów wydarzenia. A razem z MPWiK Wrocław i Hydropolis zabawy przygotowali: Ekosystem, Zielony Wrocław: Wydział Klimatu i Energii Urzędu Miejskiego Wrocławia oraz Zarząd Zieleni Miejskiej, Odra Centrum, Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, Strefa Wiedzy Mieszkańca Wroclaw.pl.

Nie zabrakło także ambasadorów kampanii #PijKranówkę.

Kamil Chanas w Strefie Chanasa zorganizował konkurs rzutów do kosza. Dorośli rzucali do standardowych rozmiarów kosza, a dla najmłodszych Kamil przygotował niższy kosz. Zew zwycięstwa i wcielenia się w koszykarza porwał wszystkich.

Ratownicy WOPR zaprezentowali sprzęt ratowniczy (ambulans, łódź, skuter wodny, samochody i quada), do którego można było wejść z pomocą pracowników. W konkurencji uczestnicy próbowali swoich sił w rzucie do koła ratunkowego, a najbardziej zaangażowani mogli liczyć dodatkowo na przejażdżkę quadem.

W namiocie Hydropolis uczestnicy kręcili kołem fortuny odpowiadali na pytania dotyczące wody, Wrocławia oraz Centrum Edukacji Ekologicznej. Za poprawne odpowiedzi otrzymywali gadżety. Dzieci bawiły się i chętnie pozowały do zdjęć z ulubionymi maskotkami – Żółwicą Stefanią, Ośmiornicą i Rekinem. Na stoisku MPWiK czekały także pamiątkowe przypinki z maskotkami, a także promujące picie kranówki. Nie mogło zabraknąć też wodnych eksperymentów.

Czas spędzony z nami umilał niezastąpiony Wujek Lisek ze swoją ekipą. Pokazy baniek mydlanych wypełnionych dymem oraz eksperymenty z ciekłym azotem budziły zachwyt zarówno najmłodszych, jak i dorosłych.

Na miejscu towarzyszyło nam również Radio RAM, które przez cały dzień prowadziło relacje i wywiady – zarówno z partnerami wydarzenia, jak i samymi uczestnikami, oddając atmosferę wspólnego świętowania.

Dobra energia udzielała się absolutnie wszystkim. Było to wydarzenie, z którego uczestnicy wynieśli mnóstwo wspomnień i wzbogacili się o nową, cenną wiedzę na temat wody. Zobaczcie fotorelacje z tego wydarzenia.

[fot. Rafał Ogrodowczyk]

Nasi Ambasadorzy organizują największy turniej szermierczy w Europie

Turniej Challenge Wratislavia co roku organizuje Ambasador kampanii #PijKranówkę – Klub Szermierczy Wrocławianie.

Już w czwartek, 19 marca, w stolicy Dolnego Śląska rozpoczyna się 48. Międzynarodowy Turniej Szermierczy Dzieci – Challenge Wratislavia. To największy turniej szermierczy z bogatą tradycją rozgrywany od wielu lat we Wrocławiu, przeznaczony dla dzieci do 15 lat. To doskonała okazja do spotkań na planszy i poza nią młodych szermierzy z całego świata. Przez pięć dni w hali Orbita przy ul. Wejherowskiej powalczy, blisko 2 800 zawodniczek i zawodników.

Turniej Challenge Wratislavia co roku organizuje Ambasador kampanii #PijKranówkę – Klub Szermierczy Wrocławianie.

Rywalizacja rozgrywana jest w trzech kategoriach wiekowych:

– U11 – roczniki 2015 i młodsi,
– U13 – roczniki 2013–2014,
– U15 – roczniki 2011–2012.

W turnieju biorą udział zarówno dziewczęta, jak i chłopcy, a sportowe emocje rozgrywają się we wszystkich trzech szlachetnych broniach szermierczych: szpadzie, florecie i szabli.

Challenge Wratislavia jako kuźnia talentów

To właśnie tutaj często zaczynają się wielkie międzynarodowe kariery. Przed laty w Challenge Wratislavia brał udział m.in. wrocławski szpadzista Tomasz Motyka, późniejszy wicemistrz olimpijski z Pekinu (2008), którego wspierał Wrocławianin i wychowanek trenera Adama MedyńskiegoRobert Andrzejuk. Motyka to także dwukrotny mistrz Europy i jeden z najwybitniejszych szpadzistów w historii polskiej szermierki.

We Wrocławiu uwagę zwróciła również Sylwia Gruchała, drużynowa wicemistrzyni olimpijska z Sydney (2000) we florecie, która cztery lata później w Atenach sięgnęła również po olimpijski brąz w rywalizacji indywidualnej.

W tym roku przewiduje się, że na starcie imprezy stanie blisko 2 800 zawodniczek i zawodników.
– Takie są moje szacunki. Mamy już 1 700 zgłoszeń z zagranicy, które wciąż jednak spływają. A do tego dojdzie przecież liczna grupa Biało-Czerwonych – mówi Krzysztof Głowacki, prezes i trener Klubu Szermierczego Wrocławianie, od zarania imprezy jej główny organizator. A przed nami już 48. edycja, zatem zbliżamy się do pięknego jubileuszu.

Impreza rozrastała się z roku na rok, by swoją rekordową frekwencję osiągnąć w 2019 roku. – To była ostatnia edycja wydarzenia przed pandemią. Wówczas zgłosiło się dokładnie 2 999 uczestników – przypomina Krzysztof Głowacki.

Życzymy organizatorom, aby jubileusz półwiecza wydarzenia przyniósł upragniony sukces i pozwolił przekroczyć magiczną granicę trzech tysięcy uczestników.

Klub Szermierczy Wrocławianie wystąpi w tegorocznej edycji z silną, blisko 30‑osobową reprezentacją młodych florecistek i florecistów. To pełna energii, ambitna drużyna, która od miesięcy szlifuje formę, by zaprezentować się na wrocławskich planszach z jak najlepszej strony.

Podczas zawodów ich uczestnicy będą mogli liczyć nie tylko na doping rodzin, przyjaciół i klubowych kolegów, którzy szczelnie wypełnią trybuny, tworząc niezapomnianą atmosferę. Towarzyszyć im będzie także wrocławska kranówka, która od lat wspiera sportowców swoim orzeźwieniem i jest symbolem zdrowego stylu życia w naszym mieście.

[fot. Rafał Ogrodowczyk]

Program „Od przedszkolaka do olimpijczyka”

W ostatnich tygodniach Leszek Rajski i Paweł Szumielewicz wnieśli prawdziwy powiew sportowej pasji do wrocławskich szkół i przedszkoli. Realizując program Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Polskiego Związku Szermierczego „Od przedszkolaka do olimpijczyka” spotkali się z najmłodszymi, by pokazać im, jak fascynujący może być świat szermierki.

Wyposażeni w kolorowe, bezpieczne, plastikowe zestawy ćwiczebne zamienili sale gimnastyczne w małe plansze szermiercze. Dzieci mogły nie tylko obserwować, ale przede wszystkim spróbować, jak to jest stanąć w szermierczej postawie, wykonać pierwszy wypad czy pokonać przeciwnika w zabawowym pojedynku.

To była idealna okazja, by w praktyczny i atrakcyjny sposób odsłonić przed najmłodszymi arkana tej wyjątkowej dyscypliny, a przy okazji zaszczepić w dzieciach miłość do sportu i zdrowej rywalizacji. Kto wie, może wśród tych małych adeptów kryją się przyszli olimpijczycy?

[fot. Wrocławianie]

Zobacz z bliska emocje na planszy

Jeśli chcecie zobaczyć z bliska, jak wygląda rywalizacja, a może też złapać bakcyla, zapraszamy do hali Orbita przy ul. Wejherowskiej od czwartku (19 marca) do poniedziałku (23 marca). W czwartek o godzinie 11.00 będzie miała miejsce ceremonia otwarcia. Harmonogram spotkań wygląda następująco:

  • 19.03 – szpada dziewcząt
  • 20.03 – szpada chłopców
  • 21.03 – floret chłopców
  • 22.03 – floret dziewcząt
  • 23.03 – szabla

Eliminacje rozpoczynają się codziennie o godz. 9.00, natomiast finały codziennie o godz. 17.00. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny.

Światowy Dzień Wody 22 marca 2026

22 marca 2026 roku ponownie spotkamy się na Placu Solnym, aby wspólnie celebrować Światowy Dzień Wody – święto, które przypomina, jak fundamentalne znaczenie ma woda dla zdrowia, równości i zrównoważonego rozwoju całych społeczności. Z tej okazji Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji wraz z partnerami przygotowało wodną ścieżkę aktywności oraz moc innych atrakcji.

Tegorocznym hasłem Światowego Dnia Wody jest „Gdzie płynie woda, tam rośnie równość”. Zwraca ono uwagę na fakt, że bezpieczny dostęp do wody oraz odpowiednie warunki sanitarne są kluczowe dla równości płci. Choć kryzys wodny dotyka całych społeczności, to właśnie kobiety i dziewczęta ponoszą jego największe konsekwencje.

– Światowy Dzień Wody to dobry moment, by przypomnieć, że woda nie jest zasobem oczywistym. To, jak z niej korzystamy dziś, ma realny wpływ na przyszłość kolejnych pokoleń. Dlatego stawiamy na edukację – rozmowę, doświadczenie i wspólne działanie. Takie wydarzenia pozwalają budować świadomość w sposób naturalny i dostępny dla każdego – podkreśla Przemysław Gałecki, wiceprezes MPWiK.

Piknik edukacyjny: baw się, ucz i zdobywaj nagrody!

W niedzielę, 22 marca, w godzinach 11.00-14.00 zapraszamy na Plac Solny, który na kilka godzin zamieni się w kolorowe centrum wodnych odkryć. Czeka tam na Was rodzinne wydarzenie pełne warsztatów, konkursów, zagadek i aktywności przygotowanych przez MPWiK, Hydropolis oraz zaproszone instytucje. Takie wydarzenie nie może odbyć się bez głównego bohatera, czyli WODY! Dlatego dla wszystkich uczestników dostępna będzie darmowa wrocławska kranówka w różnych orzeźwiających smakach. W towarzystwie naszych maskotek będziemy promować tę niezwykłą substancję, która warunkuje życie na Ziemi i zasługuje na ogromny szacunek.

Na uczestników wydarzenia czeka wyjątkowa gra miejska w formie wodnej ścieżki aktywności. Odwiedzając kolejne stanowiska partnerów, będziecie mogli rozwiązywać szybkie zadania, quizy i wyzwania, a za każdą zrealizowaną aktywność zdobywać pieczątki. Zbierając komplet pieczątek, odbierzesz od MPWiK nagrodę – tritanową butelkę na wodę z logo kampanii #PijKranówkę, aby kranówka była zawsze pod ręką. Przygotowaliśmy aż 1000 takich butelek.

Na miejscu spotkacie organizacje i instytucje, które na co dzień troszczą się o środowisko, a także edukację, bezpieczeństwo wodne i zrównoważony rozwój:

Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego – instytucja odpowiedzialna za rozwój i politykę regionalną Dolnego Śląska.
Urząd Miejski Wrocławia Wydział Klimatu i Energii oraz Zarząd Zieleni Miejskiej – jednostki miejskie dbające o klimat, energię i miejską zieleń.
Ekosystem – miejska spółka zajmująca się gospodarką odpadami i edukacją ekologiczną.
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu – instytucja finansująca działania proekologiczne i wspierająca ochronę środowiska.
Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe – organizacja odpowiadająca za bezpieczeństwo nad wodą i edukację z zakresu ratownictwa.
Odra Centrum – centrum edukacji wodnej i ekologicznej na Odrze.
Fundacja Play Sustain x VIVE Group – organizacja promująca odpowiedzialność środowiskową i zrównoważony styl życia.
Strefa Chanasa – sportowa przestrzeń edukacyjna tworzona przez Kamila Chanasа, ambasadora kampanii #PijKranówkę.
Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej – instytucja wspierająca rozwój gospodarczy i inwestycje w regionie.

Każdy partner przygotował własne aktywności i atrakcje – zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Z pewnością także oni przygotują dla Was różne upominki i gadżety. To świetna okazja, by w ciekawy i przystępny sposób dowiedzieć się więcej o wodzie, środowisku oraz o codziennych wyborach, które każdy z nas może podjąć, by realnie wspierać planetę.

Podczas całego wydarzenia towarzyszyć nam będzie Radio RAM. Ekipa radiowa na żywo poprowadzi specjalny program, dzięki któremu słuchacze usłyszą prawdziwą atmosferę wydarzenia: rodzinny gwar, radość odkrywania i energię, która towarzyszy wspólnej zabawie oraz ciekawe rozmowy z naszymi parterami.

Dołącz do nas, bo wszystko zaczyna się od wody!

Światowy Dzień Wody 2026 we Wrocławiu - zobacz co będzie sie działo, atrakcje dla dzieci i dorosłych

Dlaczego Światowy Dzień Wody jest tak ważny?

Dostęp do wody nie wszędzie jest prawem oczywistym. Według UNICEF:

  • 1 na 4 osoby na świecie (ok. 2,1 mld ludzi) nie ma dostępu do bezpiecznej wody w miejscu zamieszkania.
  • 1,8 mld ludzi jest zmuszonych każdego dnia przynosić wodę spoza domu.

To ogromny ciężar – szczególnie dla kobiet i dziewcząt. Organizacja Narodów Zjednoczonych zwraca uwagę, że w 7 na 10 gospodarstw domowych bez bieżącej wody to właśnie kobiety i dziewczynki odpowiadają za jej transport. Łącznie poświęcają na to około 200 milionów godzin dziennie. Ten czas mógłby zostać przeznaczony na edukację, rozwój czy pracę.

Dlatego tegoroczne hasło – „Gdzie płynie woda, tam rośnie równość” – przypomina jak ważne są 5 i 6 Cele Zrównoważonego Rozwoju:

  • Cel 5: Osiągnąć równość płci oraz wzmocnić pozycję kobiet i dziewcząt
  • Cel 6: Zapewnić wszystkim ludziom dostęp do wody i warunków sanitarnych poprzez zrównoważoną gospodarkę zasobami wodnymi.

ONZ podkreśla, że kobiety muszą być aktywnie zaangażowane w decyzje dotyczące zarządzania wodą – tylko wtedy usługi wodne mogą być bardziej dostępne dla każdego, skuteczne i odporne na zmiany klimatu.

Leszek Rajski pasjonat szermierki, promotor wrocławskiej kranówki

Szermierze Wrocławianie MPWiK #PijKranówkę

Gdy nadejdzie czas kolejnych letnich igrzysk olimpijskich, w Los Angeles (2028), Leszek Rajski, florecista Klubu Szermierczego Wrocławianie, będzie sobie liczył niespełna 45 lat. Nie przeszkadza mu to jednak, by marzyć i planować udział w tej imprezie. Bo choć jest medalistą mistrzostw Europy, a także multichampionem mistrzostw Polski, to igrzyska pozostają w jego pięknym CV jedynym niezrealizowanym celem. Rajski ma jednak swój sekret, który wspiera jego sportową długowieczność i wydłuża czas spędzony na planszy w dobrej formie. To… wrocławska kranówka. Zapraszamy na wywiad z florecistą.

Jak się zaczęła Twoja przygoda z floretem? – pytamy Leszka Rajskiego, kluczową postać Wrocławian, ambasadorów projektu #PijKranówkę.

W Tarnowie, skąd pochodzę. Nie będę oryginalny – mój rodzinny dom graniczył płot w płot ze szkołą, gdzie prowadzono zajęcia szermierki. Pierwsze dwa lata to była typowa ogólnorozwojówka, a później zaczęła się większa specjalizacja. Najpierw pod okiem Mariana Kocika, a następnie z trener Marią Burnagiel, która doprowadziła mnie do startu w mistrzostwach świata kadetów w South Bend (USA). To była moja pierwsza międzynarodowa impreza rangi mistrzowskiej, bodajże 2000 rok. Zdobyłem też m.in. brązowy medal mistrzostw Polski do lat 15 i drugie miejsce w Challenge Vitti, dziś znanym jako Challenge Wratislavia (rozgrywana we Wrocławiu największa szermiercza impreza dla dzieci – red.). Problem polegał na tym, że w końcu w Pałacu Młodzieży Tarnów zostałem sam w swojej kategorii wiekowej. Szkoda było jednak rezygnować. Mieliśmy dobre relacje z trenerem Krzysztofem Głowackim z Wrocławia, nasze kluby się przyjaźniły, jeździliśmy na wspólne obozy. Stąd przeprowadzka na Dolny Śląsk, choć pod uwagę brałem też Warszawę.

Możesz wskazać zespół cech, które są najbardziej przydatne na planszy?

Konsekwencja i dyscyplina. Natomiast przeszkadzają pośpiech i brak cierpliwości. Zwłaszcza dziś młodzież stała się bardzo niecierpliwa. Od razu chciałaby mieć wyniki małym nakładem pracy. A to trzeba poświęcić czas, zaangażowanie i iść do przodu małymi kroczkami. Przy wsparciu najbliższych, bo to także jest niesamowicie ważne. Chodzi o to, by trening przerodził się z czasem w pasję i by sprawiał przyjemność. Najważniejsze to umieć przeczekać pasmo słabszych wyników, które także mogą nadejść. Ja na swoją pierwszą dużą imprezę w seniorskiej kategorii pojechałem dopiero jako 27-latek. Na mistrzostwa Europy do Lipska.

A dziś jesteś trzykrotnym medalistą mistrzostw Europy, a także multimedalistą mistrzostw kraju z siedmioma tytułami indywidualnymi i aż trzynastoma wywalczonymi z drużyną Wrocławian. Brakuje Ci czegoś w CV?

Igrzysk olimpijskich. Dlatego po ostatnich w Paryżu podjąłem decyzję, że powalczę o kolejne.

Takiej odpowiedzi się spodziewałem. Do Paryża nie poleciałeś w dość kontrowersyjnych okolicznościach, mimo świetnej dyspozycji.

Pewnie, że żałuję, ale nie mam pretensji do całego świata. Gdy w listopadzie 2023 roku Polski Związek Szermierczy ogłosił regulamin kwalifikacji, my, zawodnicy z kadry, w zasadzie zaakceptowaliśmy reguły gry bez żadnego sprzeciwu. Inna sprawa, czy to zasadne, by już pół roku przed docelową imprezą kończyć krajowe eliminacje. Temat do dyskusji, bo w pół roku z formą można przecież zrobić wszystko. A ja dyspozycję osiągnąłem wtedy wybitną, na mistrzostwach Europy wszedłem do ósemki, przegrywając z późniejszym złotym medalistą 14:15. Ta walka do dziś śni mi się po nocach. Zdobyłem też wtedy złoto mistrzostw Polski, a i na zawodach z cyklu Pucharu Świata zajmowałem wysokie lokaty. Zatem forma na docelową imprezę przyszła, tylko że nie dostałem imiennej kwalifikacji.

W światowej czołówce floretu jesteś jedynym takim rodzynkiem po czterdziestce?

Tak, ale w szpadzie są dziewczyny jeszcze starsze i prezentują świetny poziom. Zatem dalej będę zbierał doświadczenie, którego nie da się kupić. Jeśli zdrowie dopisze, a motorycznie jestem mocny, to przy wsparciu rodziny – żony i dzieci – wszystko się może zdarzyć.

Jaka jest wobec tego Twoja recepta na długowieczność w sporcie?

Jestem szczęściarzem, że mogę robić to, co lubię. Szermierka to moja pasja i adrenalina. Cała rodzina wciągnęła się w ten świat. Synek i córeczka też już trenują we Wrocławianach. Tym żyjemy!

Dlaczego wybrałeś wrocławską kranówkę, dbając o nawodnienie?

Bo jest bogata w minerały takie jak wapń i magnez, co dla sportowców ma istotne znaczenie. Jej naturalny skład mineralny sprawia, że to bardzo dobra alternatywa dla wody butelkowanej. Podczas eliminacji wypijam trzy litry, a to jest sześć walk plus rozgrzewka. Zostałem nauczony, że gdy w trakcie zawodów pojawia się pragnienie, to jest już za późno. Dlatego na bieżąco staram się uzupełniać poziom płynów. Bo jeśli pojawią się skurcze, osłabienie, to one bardzo rozpraszają. Można przegrać walkę przez procesy, na które mamy wpływ, a tego należy unikać. Dlatego dbam zawczasu o nawodnienie i suplementację. Dzięki akcji #PijKranówkę możemy też się pokazać z dobrej strony jako klub i promować szermierkę.

Twój trener, Krzysztof Głowacki, też jest egzemplarzem nie do zdarcia. Ma już 84 lata. Wciąż daje wyczerpujące lekcje?

Tak. Dlatego trenerowi należy się wielki szacunek i podziw. Ja po takiej lekcji schodzę zlany potem, ale wiem, że znów wykonaliśmy kawał świetnej roboty. Plansza szermiercza ma czternaście metrów długości, to jest cały czas gonitwa przód, tył, a trener daje radę. W formie trzyma go również zarządzanie całym klubem, to pasjonat.

Czyli Twój typowy dzień to nadal głównie koncentracja na obowiązkach zawodniczych?

Prowadzimy też rodzinną działalność. Żona jest grafikiem i absolwentką Akademii Sztuk Pięknych, ma swoje studio projektów, pracownię kreatywnego rozwoju. Działamy na wielu płaszczyznach, również na styku sportu, projektując medale czy statuetki. A więc do godz. 15 staram się pomagać w ten sposób, a później wyruszam do klubu, gdzie najpierw prowadzę zajęcia z dziećmi jako trener, a następnie mam swój trening. Często też wyjeżdżam na zgrupowania kadry.

Szermierka jest dziś w pełni bezpiecznym sportem?

Tak, bo aspekt bezpieczeństwa jest na pierwszym miejscu. Nasze stroje mają domieszkę kevlaru, czyli materiału używanego w kamizelkach kuloodpornych. Dlatego od dłuższego czasu nie było żadnych wypadków, a w dawnych latach zdarzały się nawet śmiertelne. Poza tym stroje są cały czas ulepszane. Producenci wprowadzają nowinki, by ubiór był lżejszy i bardziej elastyczny. Zatem tu wszystko idzie z duchem czasu. Jedyny minus – ceny kling są coraz droższe, a sprzęt szybko się zużywa.

Czy spotkał Ciebie w karierze jakiś groźny wypadek?

Poza obiciami, podkręceniami czy naderwaniem mięśni – nie. Oczywiście, ryzyko urazu w sporcie zawsze istnieje, dlatego staram się zabezpieczać i wykonywać ćwiczenia na pozór nudne i monotonne, ale jednak niezbędne, by unikać kontuzji.

Czy można z czystym sumieniem zachęcać dzieci do szermierki?

Bezwzględnie! Zresztą, ostatnio z klubowym kolegą, Pawłem Szumielewiczem, jeździliśmy po placówkach szkolno-przedszkolnych z programem Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Polskiego Związku Szermierczego pt. „Od przedszkolaka do olimpijczyka”. Zostaliśmy doposażeni w plastikowe zestawy ćwiczebne i przybliżaliśmy arkana dyscypliny. Dzięki temu kilku adeptów pojawiło się w naszej sali przy XIII LO.

Możesz na koniec wyjaśnić mniej zorientowanym, dlaczego szermierze są podłączeni do kabli?

Do kabli, czyli do prądu. Nie od zawsze jednak, dlatego dawno temu było aż trzech sędziów, by wychwytywać trafienia. Teraz jest jeden, bo i jemu, i publiczności pomaga aparatura sygnalizująca trafienia. Żeby aparat się zaświecił, trzeba wcisnąć grzybek na końcu floretu, czyli zadać trafienie o wystarczającej mocy. Środkiem klingi idzie naciąg podłączony do gniazdka, z kolei gniazdko przewodem osobistym jest podłączone do bębna. I wreszcie bęben wędką do aparatu. Wciśnięcie grzybka zamyka więc obwód i daje sygnał.

Polecamy Waszej uwadze krótki, emocjonujący klip promocyjny z udziałem szermierzy z KS Wrocławianie.

Po prawej Leszek Rajski, po lewej Maxime Tarasiewicz

Z prawej strony Leszek Rajski, a po lewej Maxime Tarasiewicz

 

Szermierze Wrocławianie MPWiK #PijKranówkę

Wygrał półmaraton… w autobusie MPK Wrocław

Nowy autobus MPK mercedes Conecto

To było nietypowe wydarzenie w skali kraju.

– Nie jestem w stanie być najszybszy, ale mogę być najdziwniejszy i wybierać niestandardowe miejsca – zauważył Przemysław Nowak, znany jako „Bieg Przemek”, który przebiegł półmaraton w… przegubowym Mercedesie Conecto, nowym pojeździe floty MPK Wrocław. To nie pierwsze tego typu wydarzenie z udziałem ekscentrycznego biegacza.

Pan Przemek to członek Teleexpresowej Galerii Ludzi Pozytywnie Zakręconych. Można wręcz powiedzieć, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Otóż wcześniej przebiegł on dystans półmaratoński (21,097 km) w… drzwiach obrotowych jednej z poznańskich galerii. A potrzebował na to niespełna sześciu godzin.
Mega kręci mi się w głowie! To zdecydowanie najtrudniejsze zadanie z dotychczasowych – komentował w trakcie próby.

We Wrocławiu Przemek uporał się z wyzwaniem znacznie szybciej. Raptem 4,30 h wystarczyło, by triumfować na wrocławskim Rynku, gdzie ustawiono Mercedesa Conecto, jeden z 55 takich egzemplarzy, które wzbogaciły właśnie flotę miejskiego przewoźnika. Drugi autobus, stojący obok, dostępny był dla pasjonatów i ciekawskich.

– Mogę śmiało powiedzieć, że wygrałem półmaraton w autobusie, bo przecież nie miałem konkurencji – uśmiechał się Przemek, który partnera do tego przedsięwzięcia szukał w całej Polsce. – A myśmy stwierdzili, że to fajny pomysł i że można to połączyć, pokazując, jak wszechstronne są nasze nowe pojazdy – dodawał Daniel Misiek, rzecznik wrocławskiego MPK.

Było jasne, że w stolicy Dolnego Śląska szanse na powodzenie przedsięwzięcia są największe. Przemysław Nowak mógł bowiem liczyć na świeżą wrocławską kranówkę, znaną ze swojej jakości. A właściwe nawadnianie w trakcie takiego wysiłku to więcej niż połowa sukcesu.

Warto wiedzieć, że podczas półmaratonu zaleca się spożywanie około 150-200 ml płynów co 15-20 minut. Przeciętny biegacz, kończący półmaraton w około dwie godziny, powinien zatem wypić w trakcie biegu około 0,8-1,2 litra płynów, rozłożonych, co istotne, na małe porcje.

To klucz do sukcesu, bo jeśli się odwodnisz, doświadczysz szeregu nieprzyjemnych objawów. Bóle głowy, skurcze, nudności, zawroty głowy, pogorszenie wydolności – to wszystko dotyka tych, którzy lekceważą uzupełnianie płynów. Dlatego tak bardzo wyczulamy na prawidłowe nawodnienie sportowców naszą kampanią #PijKranówkę.

A my szykujemy się już do 12. Tarczyński Nocnego Wrocław Półmaratonu, który 6 czerwca wyruszy z alei Śląskiej w kierunku centrum. Dotychczas w Nocnym Wrocław Półmaratonie wystartowało już ponad 100 tys. biegaczy (102 131), a ukończyło go nieco ponad 95 tys. (95 843). To oznacza, że 6 czerwca linię mety przekroczy stutysięczny biegacz w historii imprezy.

Będziemy tam z Wami! I z zapasami kranówki. Więcej na ten temat w artykule. Pamiętajcie – najlepiej pić mniej, ale częściej. Nie na zapas. #PijKranówkę!

[fot. wroclaw.pl]

Wygrana Ślęzy Wrocław – ambasadorek kampanii #PijKranówkę

Wygrana Ślęzy Wrocław z Contimax MOSiR Bochnia

Ależ to był dzień! Atmosfera w KGHM Ślęza Arenie 1 marca była tak gorąca, że można by nią ogrzać pół miasta. Dlatego nasza obecność doskonale wpisała się w klimat wydarzenia. Koszykarki Ślęzy – ambasadorki naszej kampanii #PijKranówkę wygrały z wielką pompą spotkanie z Contimaxem MOSiR Bochnia.

To był nokaut. Żółto-czerwone po niespełna pięciu minutach prowadziły 18:2, a pierwsza kwarta zakończyła się imponującym 34:11 dla wrocławianek. Zespół grał z niesamowitą pewnością i intensywnością. Ostatecznie Ślęza przypieczętowała swoje widowiskowe zwycięstwo wynikiem 96:66, konsekwentnie dominując przez trzy pierwsze kwarty.

Wśród gospodyń najskuteczniejsza była Gmrice Davis, która zdobyła 19 pkt, a aż sześć zawodniczek Ślęzy zakończyło spotkanie z dwucyfrowym dorobkiem. Świetnie zaprezentowały się także: Ketija Vihmane (14 pkt), 20‑letnia Julia Jeziorna (12 pkt), Mehryn Kraker (11) oraz Digna Strautmane i Dominika Fiszer – obie po 10 punktów.

Po stronie rywalek wyróżniała się była zawodniczka Ślęzy, Britney Jones (15 pkt), która dwukrotnie trafiła zza łuku. Dwie celne próby z dystansu dołożyła również Lilia Karakasidou (12 pkt), jednak nawet ich skuteczność okazała się niewystarczająca w starciu z tak dobrze przygotowaną Ślęzą.

W przerwie meczu rozstrzygnęliśmy organizowany wspólnie ze Ślęzą Wrocław konkurs na najbardziej kreatywny transparent z hasłem #PijKranówkę i kibicuj Ślęzie. Poziom prac zdecydowanie przerósł nasze oczekiwania, a autorzy najlepszych projektów zostali nagrodzeni szalikiem Ślęzy, plecakiem oraz maskotką Żółwicy Stefanii.

Nie zabrakło też sportowych emocji – podczas przerwy odbył się konkurs rzutów wolnych, w którym zawodnicy mieli 30 sekund na oddanie jak największej liczby celnych rzutów. Uczestnicy walczyli do ostatniej sekundy, a trybuny dopingowały ich z niesamowitą energią.

Dodatkowo świetną robotę przed spotkaniem oraz w przerwie wykonał Wujek Lisek, nasz ulubiony animator. Bawił się każdy, niezależnie od wieku. W holu znajdował się bar wodny, gdzie można było poczęstować się naszą kranówką w różnych smakach. A wszystko po to, by zachęcać do picia dobrej, zdrowej, wrocławskiej wody z kranu – wspólnie z naszymi maskotkami – Ośmiornicą i Żółwiem, a także maskotką klubu Ślęzy – kurczakiem Czakiem.

BASE Cheerleaders wraz z 1080 kibicami na trybunach dopingowali Ślęzę przez całe spotkanie. Wśród kibiców znalazła się również legenda koszykarskiego Śląska – Maciej Zieliński – stały bywalec na meczach Ślęzy. To był ostatni mecz fazy zasadniczej, po którym czekają nas trzy tygodnie przerwy na mecze reprezentacyjne. A później nadejdzie czas prawdy – faza play‑off, czyli walka o medale.

To wydarzenie było też doskonałą okazją, by po raz kolejny przypomnieć, jak wiele dobrego płynie z sięgania po naszą wrocławską kranówkę. Dzięki kampanii #PijKranówkę kibice mogli nie tylko świętować sportowe emocje, lecz także zadbać o zdrowie, środowisko i… swoje portfele. Cieszymy się, że tak chętnie korzystaliście z wodnego baru i z dumą pokazywaliście, że wspieranie lokalnej drużyny świetnie idzie w parze ze świadomymi, proekologicznymi wyborami.

Spójrzcie na fotorelację z tego wydarzenia.

[fot. Rafał Ogrodowczyk]